W Gnieźnie, przy jednym z głównych wjazdów do miasta, odsłonięto mural, który już zdążył podzielić Polaków. Dzieło lokalnego, enigmatycznego artysty o pseudonimie Draka powstało w ramach unijnego projektu upamiętniającego 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego i Mieszka II w 1025 roku. Magistrat liczył na efektowne nawiązanie do historii. Dostał coś znacznie bardziej przewrotnego.
Zamiast dostojnych koronacji, królowie spoglądają na Gniezno z wysokości wielkiej ściany wieżowca… ubrani w dresy. Draka, znany z łączenia symboli, współczesnych kodów i społecznych komentarzy, postawił na śmiałą interpretację, która wpasowała się w blokowisko jak rękawiczka, ale jednocześnie wywołała ogólnokrajową dyskusję.
Dla jednych to profanacja historii, dla innych świeży sposób na pokazanie Piastów młodemu pokoleniu i zaproszenie do refleksji o tym, jak mówimy o przeszłości w XXI wieku. W mediach społecznościowych wywiązała się burzliwa debata, która wykracza daleko poza Gniezno.
Sam twórca nie zabiera głosu. Draka, budujący swoją markę na tajemnicy, od lat pozostaje w cieniu. Wiadomo tylko, że jego prace pojawiają się w gnieźnieńskich zaułkach i często noszą wyraźny społeczny komentarz. Podczas jednego z wernisaży artysta niespodziewanie wkroczył zamaskowany na salę i dopisał twarz Stańczykowi na oczach publiczności, po czym natychmiast zniknął. Tego rodzaju performanse tylko podsycają zainteresowanie jego osobą.
Czy mural spełnia swoją rolę? Z pewnością przyciąga uwagę, zachęca do wjazdu do miasta i ożywia rozmowę o piastowskiej historii. Pokazuje też, że sztuka uliczna może być zaproszeniem do myślenia: o władcach, o współczesnym Polaku, o tradycji, którą reinterpretujemy na własny sposób.
Interpretacji jest tyle, ilu przechodniów. Co naprawdę chciał powiedzieć Draka, pozostaje tajemnicą Pierwszej Stolicy Polski. Być może kolejne jego prace, które regularnie pojawiają się na gnieźnieńskich murach, zdradzą nieco więcej.
