Ten jeden z najbardziej imponujących zabytków militarnych w Europie został w tym roku uhonorowany Złotym Certyfikatem Polskiej Organizacji Turystycznej, najważniejszym wyróżnieniem w branży turystycznej w Polsce. O drodze do sukcesu, niezwykłej historii obiektu i jego współczesnym obliczu opowiada Emilia Pawnuk, Prezes Zarządu spółki Twierdza Srebrna Góra.

Co sprawia, że Twierdza Srebrna Góra jest tak wyjątkowa na tle innych atrakcji turystycznych w Polsce, a nawet w Europie?

To przede wszystkim największa górska twierdza Europy pod względem długości linii obronnych i powierzchni. Zajmuje ponad 100 hektarów, czyli o jej wyjątkowości świadczy już sam ogrom fortyfikacji czy złożoność konstrukcji – składają się na nią różnego rodzaju bastiony, kleszcze, samodzielne działa obronne i mury donżonu wysokie na
30 metrów. Twierdza położona jest tak, że góruje nad prześliczną wsią Srebrna Góra; widać ją z daleka.

U podnóża twierdzy ulokowane są koszary, gdzie mieszkali żołnierze. Sama wieś jest bardzo zadbana, ukwiecona i już sam przyjazd do Srebrnej Góry jest atrakcją – pobyt tu można rozpocząć od spaceru w cieniu naszej potężnej fortyfikacji. Co jeszcze ją wyróżnia? Wspomniany już ogrom i przepiękne widoki. Widać stąd Góry Sowie, Góry Bardzkie, a nawet Masyw Śnieżnika, Góry Stołowe i Wrocław. Aspekt krajobrazowy, odpoczynku, odcięcia się od świata, w którym funkcjonujemy – pędu, stresu, wszystko to przekłada się na wyjątkowe doświadczenia.

Wyróżnia nas na pewno także sposób prezentacji historii – staramy się funkcjonować zgodnie z ideą żywego muzeum. W Twierdzy Srebrna Góra zawsze czeka przewodnik w mundurze żołnierza z XVIII wieku bądź, jeżeli to jest kobieta, to prezentuje się jako markietanka, czyli osoba, która wspierała wojskowych w służbie. Każdy z przewodników to nasz Oscarowy aktor, do tego dochodzi częsta zmiana scenografii w trakcie oprowadzania, pokaz wystrzału z broni czarnoprochowej, a przede wszystkim interakcja z grupą. Myślę, że takich przewodników trudno spotkać. W opiniach zostawianych przez odwiedzających często powtarza się zdanie, że „tak powinni pracować i przekazywać historię nauczyciele i gdyby tak historia wyglądała w szkołach, to wszyscy pewnie bylibyśmy jej pasjonatami i znawcami”. Na terenie obiektu nasi goście mogą dostrzec luźno biegające stado kóz czy gęsi, co jest nawiązaniem do czasów funkcjonowania Twierdzy jako samowystarczalnego obiektu.

Które z elementów historycznych najczęściej są podkreślane w narracji podczas oprowadzania po Twierdzy?

W naszej opowieści przenosimy gości 250 lat wstecz do czasów świetności tej surowej, górskiej warowni, w której żołnierze musieli przeżyć w każdych warunkach, bez współczesnych nam wygód. Jak bronili twierdzy, co jedli, jak radzili sobie z higieną. W trakcie tej wyprawy można dowiedzieć się, czy karabinem skałkowym lepiej było strzelić, czy rzucić nim w przeciwnika, jak głęboka jest kuta w skale studnia… Te kwestie, opowiadane w autentycznych przestrzeniach warowni, wciągają na tyle, że ponad godzina zwiedzania z przewodnikiem mija błyskawicznie. Drugim wątkiem jest sama Twierdza i jej architektura – dlaczego i po co przybrała tak dziwne kształty, w jakim celu kilkaset metrów dalej wybudowano kolejny fort? Co spowodowało, że jako jedyna warownia na Śląsku nie została zdobyta przez wojska napoleońskie? Mamy tu 299 kazamat bomboodpornych, gdzie mogło się zmieścić nawet do 3000 żołnierzy – to również opowieść o życiu tego samowystarczalnego miasteczka na górskich szczytach.

Nasze dwie nowe trasy, które przygotowaliśmy w ostatnich latach, pokazują z kolei, jak Twierdzę budowano w XVIII wieku – skąd transportowano materiał, ilu pracowników pracowało przy jej budowie i z jakich maszyn korzystali. Mamy trzy repliki drewnianych dźwigów, pokazujemy, jak przy ich pomocy wciągano kamienie ważące niemal tonę, a zwiedzający mogą własnoręcznie przetestować ich działanie.

Oczywiście pokazujemy historię również w nowoczesny sposób – temu służą multimedia, animacje, schematy, mnóstwo interaktywnej wiedzy, puzzle czy makiety, np. kanał odwodniający, przez który można przejść. Staramy się podążać z duchem czasu i pokazywać turystom naszą historię w różnych formach.

Ile czasu trzeba poświęcić na zwiedzanie Twierdzy?

Myślę, że do trzech godzin. Samo zwiedzanie z przewodnikiem, przejście dodatkowych tras, pójście na punkt widokowy plus skorzystanie z naszej restauracji wypełnia efektywnie czas. Warto dodać, że mamy do dyspozycji 63 miejsca noclegowe z restauracją, której hitem jest szafa z historycznymi ubraniami, w które można się przebrać i zrobić sobie zdjęcie.

Przygotowaliśmy bogaty program dla dzieci – poza zwiedzaniem z przewodnikiem mogą poszukać ukrytego skarbu w kazamatach za pomocą wykrywaczy metalu, pójść na spacer geograficzny i nauczyć się obsługi kompasu, czytania map, lokalizacji naszych szczytów. Jest gra terenowa dla młodzieży (trwająca trzy godziny), w trakcie której uczestnicy wcielają się w dwa wrogie obozy koalicji francuskiej i pruskiej. W ofercie dla dorosłych proponujemy zwiedzanie z przygodą lub nocne zwiedzanie cieszące się dużą popularnością. Zwiedza się wtedy Twierdzę z pochodniami, a wisienką na torcie jest nocny wystrzał z armaty.

A jak wyglądała droga od pomysłu do obecnej formy Twierdzy jako atrakcji turystycznej?

Twierdza po drugiej wojnie światowej popadała w zapomnienie, w ruinę. Z roku na rok postępował proces degradacji. W 1983 roku doszło do nieszczęśliwego wypadku – w jednej ze studni fortecznych zginął student. Twierdza została uznana za obiekt zagrażający życiu i zdrowiu i objęta zakazem wejścia. Tak funkcjonowała przez 20 lat aż do roku 2003, kiedy ówczesny wójt gminy wraz z pasjonatami historii i militariów z całej Polski powołał pierwszy w Polsce Forteczny Park Kulturowy; opracowano wówczas bardzo szczegółowy plan rozwoju Twierdzy.

W 2004 roku wpisano ją na listę Pomników Historii. To otworzyło nam drogę do sięgania po środki zewnętrzne. W 2026 roku minie 20 lat od rozpoczęcia prac ratunkowych w Twierdzy – jeśli policzyć, około 75 milionów złotych brutto zainwestowano w jej renowację. Działamy konsekwentnie, zgodnie z długofalową strategią, sięgając po różne środki zewnętrzne – czy to z funduszy Unii Europejskiej, czy ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego czy tzw. Funduszy Norweskich.

Spółka Twierdza Srebrna Góra jest w 100% własnością gminy Stoszowice. To mała, wiejska gmina, obejmująca 11 wsi, głównie sołectw rolnych i w jej budżecie niekoniecznie jest miejsce na poszukiwanie środków czy inwestowanie w tak ogromny i wymagający obiekt jak Twierdza. Powołana w 2023 roku spółka miała na celu właśnie wyodrębnienie projektów związanych z Twierdzą, tak żeby nie obciążać finansów gminy. To się udało, jesteśmy samowystarczalni na tyle, że jako beneficjent programów możemy brać kredyty na wkład własny.

Jakie emocje Pani towarzyszyły podczas odbierania Złotego Certyfikatu POT dla Twierdzy Srebrna Góra?

Niewyobrażalne szczęście, euforia, niedowierzanie – przyjechałam na uroczystą galę z panią wójt naszej gminy Katarzyną Ruszkowską i jakiś wewnętrzny głos i wszystkie znaki mówiły mi, że nie dostaniemy tej nagrody. Teraz myślę, że był to chyba efekt samoobrony, żeby za bardzo nie poczuć rozczarowania. Z drugiej strony – byłam przekonana, że to jest ten moment, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy – tyle serca włożyliśmy w Twierdzę, w jej rozwój, podjęliśmy ekstremalne ryzyko finansowe, od lat prowadziliśmy walkę o przyznanie jej należytego miejsca na mapie atrakcji turystycznych Polski. Twierdza Srebrna Góra w ostatnich latach przeszła tak ogromną metamorfozę, jak chyba żaden obiekt w kraju. Staliśmy się wzorem dla innych samorządów, czego dowodem są liczne wizyty studyjne innych gospodarzy obiektów zabytkowych chcących podpatrzeć dobry przykład zarządzania.

Kolejnym dowodem na wyjątkowość Srebrnej Góry jest to, że jesteśmy mocno już zaawansowani w staraniach o wpis na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dzięki współpracy z ekspertami udowadniamy, że wartość srebrnogórskich fortyfikacji jest nie do przecenienia – nie ma drugiego takiego obiektu, jesteśmy „rzadkim okazem”. Towarzyszące staraniom o wpis podróże, analizy, badania i partnerstwa podejmowane z innymi twierdzami w Europie pozwalają zaprezentować nasz obiekt na arenie europejskiej. Jesteśmy gotowi na przyjmowanie zagranicznych gości dzięki funkcjonującemu u nas systemowi audio przewodników.

Jakie znaczenie ma Złoty Certyfikat POT dla waszego zespołu i dla rozwoju samego obiektu?

Myślę, że nie ma tak prestiżowej nagrody w świecie polskich obiektów turystycznych. To wyróżnienie – zwane „turystycznym Oscarem” – daje nam ogromną satysfakcję i poczucie, że idziemy w dobrym kierunku, że to ma sens. To także motywacja do jeszcze większego rozwoju. Liczymy na zwiększone zainteresowanie Twierdzą, wzrost popularności przełożony na liczbę odwiedzających. Z przyjemnością ugościmy tych, którzy dzięki promocji do nas dojadą. Jestem przekonana, że na miejscu będziemy w stanie udowodnić, że przyznanie nagrody nie było przypadkowe.

Ważne jest też to, że okoliczni mieszkańcy zareagowali na nagrodę pozytywnie: są usatysfakcjonowani, dumni i nie mogą uwierzyć, że nasza Twierdza została tak pięknie wyróżniona. Spotkałam się z wieloma serdecznymi gratulacjami.

Jakie są plany rozwoju na najbliższe lata, także w aspekcie międzynarodowym?

Jesteśmy członkiem stowarzyszenia europejskich twierdz „Forte Cultura”, udział w nim może ułatwić nam pokazanie się na zagranicznym rynku turystycznym. Współpracujemy z partnerami: z włoską twierdzą Fenestrelle oraz niemiecką Königstein. Nasz cel numer jeden to wpis na listę UNESCO. Pierwszy krok już dokonany – Twierdza została wpisana na listę informacyjną tej organizacji. Kolejnym etapem jest złożenie wniosku wstępnego i chcemy to zrobić do końca tego roku.

Drugi plan to budowa wyciągu gondolowego kolei linowej, który będzie łączył Twierdzę z miasteczkiem. To odpowiedź na potrzeby współczesnej turystyki, w tym senioralnej i osób z niepełnosprawnością. Do tego dochodzi problem braku miejsc parkingowych oraz konieczność odciążenia ruchu samochodowego w miasteczku zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju. Twierdza ma być bardziej dostępna dla wszystkich grup odwiedzających.

Jesienią przyszłego roku ma być zrewitalizowana i oddana do użytku linia kolejowa z Wrocławia do Srebrnej Góry, co na pewno zwiększy dostępność do samego obiektu. Sama stacja dolna kolei linowej będzie zlokalizowana właśnie przy stacji PKP – to ewenement w skali kraju: można przyjechać pociągiem, wsiąść do kolejki i wjechać na górę, by miło spędzić czas.

W dalszej perspektywie planujemy odtworzenie kolejnych dawnych funkcji fortyfikacji, czyli piekarni i browaru fortecznego. Chcielibyśmy, żeby można tu było poczuć zapach chleba i napić się świeżego piwa. Wizyta w Twierdzy nie będzie zwykłym zwiedzaniem, ale doświadczaniem i przygodą – tak ma to działać. Z roku na rok rośnie liczba turystów, a opinie naszych gości są bardzo pozytywne – to dla nas paliwo do działania i bodziec, by remontować i otwierać kolejne części zabytku.

Jak w przyszłości widzi Pani rolę Twierdzy w promowaniu Dolnego Śląska jako regionu turystycznego?

Na pewno jest to jedna z najważniejszych atrakcji naszego regionu. Widok z lotu ptaka na Twierdzę jest jednym z najchętniej wykorzystywanych ujęć w materiałach promocyjnych Dolnego Śląska. W okolicy działa wiele atrakcji i miejsc współpracujących ze sobą i uzupełniających ofertę turystyczną. Popularność twierdzy w naturalny sposób spowoduje, że okoliczne atrakcje w promieniu
50 kilometrów też na tym skorzystają. Pobyt na ziemi kłodzkiej czy wałbrzyskiej może być wspaniałym doświadczeniem, źródłem różnorakiej wiedzy i doskonałym sposobem na urlop. Bardzo często się zdarza, że turyści mówią: „wrócę tu, bo tydzień to zdecydowanie za mało”.

Twierdza jest po to, by się nią dzielić, by żyła w dzień i w nocy. By służyła różnym grupom odbiorców, odpowiadała na ich potrzeby i zainteresowania – i tak się dzieje. Ta wizja przyświeca nam również na kolejne lata.

Rozmawiał: Roderyk Więcek