Rozmowa z Bogdanem Dyjukiem – członkiem Zarządu Województwa Podlaskiego, w której podsumowuje pierwsze efekty działalności PCPL i pokazuje, jak centrum wzmacnia gospodarkę Podlasia oraz przyciąga turystów.
Skąd wzięła się inicjatywa utworzenia Podlaskiego Centrum Produktu Lokalnego (PCPL) i jakie główne cele przyświecały temu projektowi?
Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego jest odpowiedzią Samorządu Województwa Podlaskiego na potrzeby producentów, którzy rozpoczynają dopiero swoją działalności lub są na pierwszym jej etapie. Jak wiadomo, nie jest łatwo odnaleźć się wśród przepisów prawa podatkowego, zawiłości prowadzenia działalności gospodarczej czy wymagań sanepidu lub inspektorów weterynarii. W naszym Centrum mamy kompetentnych ludzi, którzy mogą podpowiedzieć producentom, jak wyglądają najkorzystniejsze dla nich rozwiązania.
W jaki sposób Centrum wpisuje się w szerszą strategię promocji województwa podlaskiego?
Podlaskie od dawna jest kojarzone z dobrymi, ekologicznymi produktami lokalnymi. Istotne jest, aby ta popularność przekładała się na możliwości uzyskiwania dochodu przez drobnych wytwórców, którzy generują zatrudnienie i dochody na naszych obszarach wiejskich – czyli tam, gdzie to zatrudnienie jest najbardziej potrzebne. Naszym atutem są wyjątkowe walory przyrodnicze, a zarazem bogata, różnorodna kultura. I te atuty chcemy kreatywnie wykorzystywać, co w szerszym kontekście wpłynie na rozwój gospodarczy naszej podlaskiej wsi.
Jak produkty lokalne mogą stać się wizytówką regionu i magnesem przyciągającym turystów?
Naszymi perełkami są produkty zarejestrowane w europejskim systemie nazw i oznaczeń geograficznych. Chyba najbardziej znanym produktem jest ser koryciński, ale trzeba pamiętać również o miodzie wielokwiatowym z Sejneńszczyzny i pierekaczewniku. Zwłaszcza ten ostatni jest atrakcją turystyczną i każdy, kto odwiedza Sokólszczyznę – a zwłaszcza okolice Kruszynian czy też Bohonik – obligatoryjnie wręcz powinien skosztować tego dania tatarskiego. W ostatnim czasie pracujemy też nad kolejnym produktem – ogórkiem kruszewskim. Warto dodać, że właśnie w Kruszewie odbywają się tradycyjnie Dni Ogórka, które przyciągają tysiące odwiedzających.
Czy Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego ma ambicję stać się obowiązkowym punktem na turystycznej mapie Podlasia, podobnie jak np. lokalne targi czy festiwale smaków?
Nasze Centrum, przynajmniej na razie, jest tylko wirtualnym punktem dostępnym pod adresem: produkty.podlaskie.eu. Ale działa też biuro PCPL zlokalizowane przy ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego 1 w Białymstoku. Zachęcam, aby każdy odwiedzający Podlaskie najpierw odwiedził tę stronę, by sprawdzić, jakie wyjątkowe produkty czekają w naszym rejonie na odkrycie. Strona ma zaawansowaną wyszukiwarkę, więc produktów można szukać, wpisując interesujący nas powiat lub kategorię.
Jakie produkty i tradycje kulinarne uważa Pan za najbardziej unikalne dla Podlaskiego?
W tym kontekście chyba nie uciekniemy od kiszki i babki ziemniaczanej. Choć są i bardziej unikalne produkty – jak chociażby wspomniany pierekaczewnik. Nie tylko nasi producenci, ale i nasze koła gospodyń wiejskich stale udowadniają, że będąc w regionie, trzeba skosztować tych dań.
Jakie konkretne korzyści dla lokalnych wytwórców płyną z działalności Centrum?
Poza walorem edukacyjno-informacyjnym stawiamy również na promocję. Służy temu przede wszystkim wspomniana baza: produkty.podlaskie.eu, ale prowadzimy również stronę na
Facebooku „Podlaskie. Na Ławeczce”, wspieramy uczestnictwo w targach i innych wydarzeniach sprzedażowo-promocyjnych. Właśnie uruchamiamy profesjonalną kampanię promocyjną, której celem jest promocja producentów, którzy podjęli z nami współpracę. O tej kampanii dowiemy się więcej na stronie madeinpodlaskie.eu
W jaki sposób samorząd wspiera małych producentów, aby ich wyroby mogły konkurować nie tylko w regionie, ale i na rynku krajowym czy zagranicznym?
Przede wszystkim stawiamy na zwiększenie dostępności. Nasze produkty są bardzo dobre, ale wciąż trzeba pracować nad tym, by były w powszechnej dystrybucji. Wciąż najlepszą formą dotarcia do nich jest przyjazd do naszego regionu. Ale zachęcamy producentów do korzystania z dystrybucji przez Internet i sprzedaży wysyłkowej. Tu z pomocą przychodzą szkolenia, spotkania, wyjazdy studyjne, a także udział w targach.
Czy planowane są działania edukacyjne i promocyjne (np. warsztaty, degustacje, spotkania z twórcami)?
Zdecydowanie tak. Ciągle organizujemy szkolenia. Tematyka jest szeroka – od etykietowania produktów, autoprezentacji, po wymogi sanitarno-higieniczne. Współpracujący z nami wytwórcy korzystają z nich nieodpłatnie. Informacje przekazywane są za pośrednictwem strony PCPL. Warto też zajrzeć na nasz kanał na YouTube prowadzony pod nazwą „Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego”.
W Podlaskiem spotykają się różne kultury i tradycje. Jak Centrum odzwierciedla tę wielokulturowość w swojej ofercie?
W swojej działalności mamy do czynienia z wyrobami polskimi, ale również takimi o korzeniach białoruskich, litewskich, tatarskich czy żydowskich. Promujemy różnorodność tradycji całego regionu. Dzięki temu Centrum staje się żywym świadectwem wielokulturowości. Tymi działaniami budujemy dumę mieszkańców i rozpoznawalność naszego regionu nie tylko w całej Polsce, ale także poza granicami kraju.
Czy poprzez promocję produktów lokalnych można również opowiedzieć historię i pokazać tożsamość regionu?
Oczywiście – każdy produkt lokalny ma swoją historię, zakorzenioną w tradycji i codziennym życiu mieszkańców. Pokazując je, naturalnie opowiadamy o Podlaskiem, o tym, skąd jesteśmy i co nas wyróżnia. To prosta, ale bardzo skuteczna forma promocji regionu. Świetnym przykładem lokalnej tradycji, np. tatarskiej, jest Jurta w Kruszynianach, gdzie jedząc tutejsze potrawy, można zapoznać się z elementem tatarskiej kultury i architektury. Przypominam, że nasze Kruszyniany i Bohoniki są historycznymi ośrodkami tatarskiej społeczności w Polsce. Warto dodać, że o wyjątkowości takich miejsc mówi chociażby to, że po pożarze Jurty w Kruszynianach w jej odbudowę zaangażował się sam brytyjski król Karol.
Na których wydarzeniach i festiwalach na Podlasiu Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego jest już obecne, a gdzie planuje uczestniczyć w przyszłości?
To dosyć szeroka lista – bierzemy udział w lokalnych jarmarkach, dożynkach i jesteśmy wszędzie tam, gdzie pojawiają się nasi producenci. Nie omijamy też targów, takich jak np. Warsaw Food Expo w Nadarzynie. Jednym z większych wydarzeń było Podlaskie Święto Sera, które odbyło się w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej – skansenie leżącym koło Białegostoku. Warto zaglądać na nasze strony, informujemy o takich wydarzeniach na bieżąco.
Jakie są dalsze plany rozwoju Podlaskiego Centrum Produktu Lokalnego?
Pracujemy nad profesjonalnym systemem certyfikacji – tzw. QCPL. Będzie to wspólny znak towarowy, z którego nieodpłatnie będą mogli korzystać współpracujący z nami producenci. Dzięki niemu konsument uzyska gwarancję jakości. A my w ramach działalności Centrum będziemy przeprowadzać specjalistyczne certyfikujące badania laboratoryjne.
Czy widzi Pan szansę, na to, żeby produkty z Podlaskiego zyskały rozpoznawalność na skalę europejską, podobnie jak oscypek czy wino z innych regionów Polski?
Uważam, że to nie tylko szansa, ale poniekąd stan faktyczny. Dopiero co uruchomiliśmy współpracę z producentami przy okazji rejestracji unijnej ogórka kruszewskiego, a już odwiedziła nas zainteresowana tym tematem belgijska telewizja, nie wspominając o dużym zainteresowaniu naszych krajowych mediów. Kluczową rolę odgrywają tu systemy certyfikacji. Liczymy, że taką rolę i rozpoznawalność mogą uzyskać chociażby takie, znane już nasze produkty, jak ser koryciński czy miód sejneński.
Jaki produkt lokalny z regionu jest Panu szczególnie bliski – taki, który zawsze Pan poleca gościom z Polski i zagranicy?
Nie mogę tu dać jednoznacznej odpowiedzi, to zależy od tego, jaką część regionu odwiedzają goście. Tym, którzy będą na północy regionu, proponuję sękacza, mrówkowca, innym polecam ryby, nalewki, miody, marcinka czy kindziuka. To zależy również od upodobań gości. Często zachęcam, aby osoby zainteresowane Podlaskiem i jego kuchnią zajrzały na stronę: produkty.podlaskie.eu i odnalazły tam swoje preferencje.
Zachęcam do odkrywania Podlaskiego przez jego produkty i smaki – bo za każdym z nich stoi niezwykła historia i serce naszej społeczności.

