Zima w czeskich górach ruszyła z impetem i szybko przyciągnęła uwagę polskich narciarzy. Co ważne, zmienia się sposób podróżowania: zamiast krótkich wypadów coraz częściej wybierane są kilkudniowe pobyty z noclegiem. Dane z pierwszego kwartału 2025 roku pokazują wyraźny zwrot w stronę spokojniejszego, bardziej świadomego zimowego wypoczynku.
Z jednodniówki na dłużej
Jeszcze kilka lat temu Polacy stanowili nawet jedną trzecią narciarzy na czeskich stokach, ale nocowali rzadko. Dziś ten obraz się zmienia. Według danych CzechTourism liczba polskich noclegów w ośmiu kluczowych pasmach górskich wzrosła średnio o 43 procent. Hotele notują pełniejsze obłożenie, a goście zza północnej granicy coraz chętniej zostają na weekend lub cały tydzień.

Trasy, które robią różnicę
Za zmianą stoją konkretne liczby. Największe ośrodki, takie jak Černá hora – Pec pod Śnieżką w Karkonoszach oraz Klínovec – Fichtelberg w Rudawach, oferują odpowiednio 50 i 47 kilometrów tras. W pięciu ośrodkach długość pojedynczych zjazdów sięga od 3 do 5 kilometrów, a w całych Czechach jest 15 tras dłuższych niż 2 kilometry. To parametry, które spokojnie wystarczają także bardziej doświadczonym narciarzom.
Rodziny i szkoły narciarskie
Czeskie góry szczególnie dobrze radzą sobie w segmencie rodzin. Jak podkreśla Tomáš Zukal, dyrektor CzechTourism Polska, w wielu szkołach narciarskich Polacy stanowią około jednej trzeciej kursantów. Na stokach słychać język polski, a instruktorzy przyzwyczaili się już do zagranicznych dzieci stawiających pierwsze skręty.

Ranking: gdzie Polacy śpią najczęściej
Pierwszy kwartał 2025 roku pokazuje wyraźnych liderów:
Karkonosze – 155 tys. noclegów, wzrost o 42 procent. Polacy to 12 procent wszystkich gości i aż 38 procent turystów zagranicznych.
Jesioniki – 10 533 noclegi, wzrost o 53 procent, z ośrodkiem Praděd-Ovčárna w roli magnesu.
Góry Izerskie – 10 010 noclegów, wzrost o 21 procent, mocno związane z ofertą Liberca.
Masyw Śnieżnika – 7 299 noclegów, wzrost aż o 133 procent, napędzany rozwojem Dolní Moravy.
Góry Orlickie – 4 260 noclegów, wzrost o 38 procent.
Beskidy – 3 036 noclegów, wzrost o 76 procent, przyciągające spokojniejszą alternatywą dla zatłoczonych stoków po polskiej stronie.
Ciszej dalej od granicy
Rudawy i Szumawa pozostają domeną czeskich turystów. W pierwszym kwartale zanotowano tam odpowiednio 2 539 i 337 polskich noclegów. Dla części gości to wciąż nieodkryte rejony, z dużym potencjałem na kolejne sezony.
Inwestycje idą w miliardy
Czeskie ośrodki nie zwalniają tempa. Tegoroczne inwestycje w infrastrukturę narciarską sięgną blisko miliarda koron czeskich, czyli około 180 milionów złotych. Modernizowane są wyciągi, systemy naśnieżania i zaplecze dla gości. Największe projekty realizowane są w Karkonoszach i Beskidach, a w Szpindlerowym Młynie trwają prace nad połączeniem głównych stacji narciarskich.

Nie tylko stoki
Po nartach wielu gości wybiera baseny termalne, centra wellness, galerie i muzea. Górskie regiony pokazują też swoje lokalne oblicze: drewnianą architekturę Beskidów, tradycje szklarskie Karkonoszy i Izerek, spokojne miasteczka poza głównymi trasami.
Czeskie góry coraz wyraźniej przyciągają Polaków nie tylko śniegiem, ale też tempem wypoczynku. Dane z początku roku pokazują, że to trend, który może na dobre zmienić zimową mapę wyjazdów z Polski.
