Najbardziej wysunięty na północ kraj związkowy Niemiec – Szlezwik-Holsztyn – to region, w którym drzemie ogromny potencjał turystyczny. Znajdziecie tu bogatą historię, znakomitą architekturę i wyśmienitą kuchnię, do tego unikatową przyrodę i zróżnicowany nadmorski krajobraz. Wszystko to sprawi, że pobyt w niewielkich rozmiarów Szlezwiku-Holsztynie upłynie intensywnie i pod znakiem najróżniejszych doznań, na długo pozostając w pamięci!

Z czego słynie Lubeka?

Jeśli jesteście tu po raz pierwszy, rekomendujemy odwiedzenie wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Lubeki, która znalazła się na niej dzięki Staremu Miastu. Położona na niedużej wyspie starówka (dzięki czemu można ją podziwiać również z perspektywy wody podczas rejsu łódką) to swoista podróż w przeszłość. Lubeka stanowiła przed wiekami centrum Ligi Hanzeatyckiej, czego liczne ślady widać dziś na uliczkach tej części miasta.

Podczas spaceru przystańcie przy monumentalnej Bramie Holsztyńskiej, dawnych spichlerzach solnych, Kościele Mariackim czy ratuszu, w budowie którego widać mozaikę różnych stylów architektonicznych. Nie zapomnijcie o wizycie w Europejskim Muzeum Hanzy, które snując opowieść o handlowych tradycjach miasta, pozwoli wam szerzej spojrzeć na to, jakie było znaczenie współpracy miast handlowych basenu Mórz Północnego i Bałtyckiego dla rozwoju gospodarczego tego zakątka Europy. Jeśli zaś ciekawi was, z czego dziś, poza przemysłem stoczniowym, słynie Lubeka, odwiedźcie Muzeum Marcepanu Niederegger. To idealne miejsce do poznania tajników wyrobu tej cukierniczej masy i spróbowania marcepanowych słodkości! Kiedy z kolei będziecie mieli ochotę poczuć wakacyjny luz, udajcie się do wypoczynkowej dzielnicy Lubeki – Travemünde – lub innych kurortów leżących w Zatoce Lubeckiej, jak Haffkrug, Sierksdorf, Neustadt in Holstein czy Scharbeutz. W tych urokliwych nadbałtyckich miasteczkach czas płynie spokojnym rytmem. Wyznaczają go spacery po plażach, wizyty w restauracjach serwujących owoce morza i u lokalnych rękodzielników.

W krainie wiatru

Zgoła inne wrażenia czekać was będą nad Morzem Północnym. Tutaj waszym towarzyszem będzie wiatr. Rolę centrum lokalnej turystyki pełni kameralna miejscowość Sankt Peter-Ording znana z długiej na 12 km i szerokiej nawet na 2 km plaży, która jest oblegana nie tyle przez amatorów kąpieli słonecznych, co przez spacerowiczów (z latawcami) czy miłośników różnych sportów: siatkówki plażowej, kitesurfingu i przejażdżek konnych. Charakterystycznym elementem nadmorskiego krajobrazu jest XIX-wieczna latarnia morska St. Peter Böhl, a przede wszystkim domy na palach, które w czasie odpływów nadają okolicom nieco apokaliptyczny wygląd.

Część z budynków służy jako restauracje. Wstąpcie do nich na lokalne specjały, a przy okazji zobaczcie, jak z wysokości prezentuje się to surowe otoczenie. Tym, którzy chcą się dowiedzieć czegoś o lokalnej kulturze i historii, polecamy też wizytę w Muzeum Krajobrazu Eiderstedt i spacer do latarni morskiej Westerheversand z początków XX wieku. Dotrzeć do niej można pieszo lub na rowerze, napotykając po drodze na sympatycznych czworonożnych mieszkańców tych okolic, a w wybranych porach roku również na wielkie stada migrujących ptaków.

Spacerując po dnie morza

Okolice te to również znakomity punkt wypadowy do podziwiania unikatowego ekosystemu, jakim jest Morze Wattowe. Leżący na terytorium Niemiec, Danii i Holandii obszar, wpisany na listę UNESCO, to raj dla miłośników przyrody. Jego nazwa jest nieco myląca, nie chodzi wszak o akwen, a płaski obszar wodno-błotny rozciągający się między kontynentem a Morzem Północnym, którego krajobraz kształtuje cykl pływów.

Po Morzu Wattowym można spacerować (najlepiej na bosaka) wyłącznie podczas odpływów, kiedy woda odsłania morskie dno, ukazując niezwykłą faunę i florę. Aby dowiedzieć się, jak powstało Morze Wattowe i jak różnorodny jest to ekosystem, zachęcamy do odwiedzenia punktu informacji turystycznej w Husum, gdzie znajduje się wystawa poświęcona temu ciekawemu obszarowi.

W niezwykle klimatycznym portowym miasteczku Husum warto zatrzymać się na dłużej, choćby po to, żeby odbyć rejs łodzią, wstąpić do jednego z licznych muzeów, na przykład Morza Północnego, Północnofryzyjskiego czy muzeum poświęconego niemieckiemu pisarzowi i poecie Theodorowi Stormowi lub też wziąć udział w którymś z wydarzeń kultywujących lokalne tradycje.