Niemal każdy, kto wybiera się w podróż, swoje przygotowania rozpoczyna od nabycia i przeczytania przewodnika turystycznego (i niestety, często na tym kończy). Napisałem kilkanaście przewodników, korzystałem z setek. Wiem, że przewodnik turystyczny może pomóc w zrozumieniu nieznanej rzeczywistości, ale równie często ogranicza do niej dostęp, a nawet szkodzi.

Rolą przewodnika, z definicji, jest pomoc w podróży. Najwcześniejsze przewodniki, na przykład beskidzkie spiski, zawierały informacje, jak dotrzeć do określonego miejsca oraz praktyczne porady istotne dla podróżujących. Współcześnie wydawnictwa turystyczne, z kultowym Lonely Planet na czele, dominują niemal całkowicie nad umysłami turystów. Wyjazd z przewodnikiem pod pachą daje złudne poczucie samodzielności; nie jesteśmy prowadzeni za rękę przez pilota, nie idziemy bezwiednie ścieżką wyznaczoną przez biuro podróży. Dumni backpakerzy, niezależni trampowie czytają, co, gdzie, kiedy i jak powinni zobaczyć, czego nie wolno przegapić. Skutkiem tego i tak wszyscy trafiają w te same miejsca i to nieraz w tym samym czasie.

Autorzy przewodników przejmują narrację otaczającej nas rzeczywistości. Tłumaczą ją i tak naprawdę oddzielają od niej czytelników. Oczywiście nie wszystkich. Nie ma nic złego w przeczytaniu rad ludzi, którzy mają doświadczenie i wiedzę o krajach lub regionach, gdzie się wybieramy. W pełni świadome podróżowanie wymaga jednak czegoś więcej niż przekartkowanie standardowego, napisanego pod zachodniego odbiorcę, bedekera. Potrzeba czasu i nieco wysiłku, żeby zapoznać się z szerszą lekturą i wyrobić sobie własne zdanie o celu podróży. Bo czy drepcząc od zabytku do zabytku, od atrakcji do atrakcji, od opisanego w przewodniku hoteliku do opatrzonej reklamą „polecana przez Lonely Planet” restauracyjki realizujemy swoją własną podróż? Wałęsamy się po tych samych trasach wśród podobnych nam travelersów. Robimy takie same zdjęcia i owszem mamy prawo powiedzieć: „byliśmy tam”, ale co z tego?  Zobaczmy świat własnymi oczyma. Czytajmy przewodniki krytycznie i z dystansem.