Apaczów znamy z książek, westernów i filmów. Kojarzymy ich z końmi, bizonami, pustynnymi krajobrazami i wojownikami, których imiona przeszły do historii. Tymczasem za tym filmowym obrazem kryją się prawdziwi ludzie, ich język, rodziny, ceremonie i pamięć przekazywana przez pokolenia. O tej historii w Warszawie opowiadał Iwan Alexander de Leon Aguirre, antropolog, lingwista i członek społeczności Lipan Apache.
Z północy na południe
Historia Apache zaczyna się znacznie dalej na północy Ameryki Północnej. Ich przodkowie należeli do ludów posługujących się językami z rodziny atabaskańskiej. Na przestrzeni stuleci kolejne grupy przemieszczały się na południe, docierając na tereny dzisiejszych Stanów Zjednoczonych i Meksyku.
Z czasem powstały różne społeczności Apache, między innymi Chiricahua, Mescalero, White Mountain, San Carlos i Lipan.
Ta długa wędrówka pozostawiła ślady w języku, kulturze i sposobie życia. Apache potrafili przystosować się do zupełnie różnych krajobrazów. Z terenów leśnych trafili na równiny, pustynie i obszary górskie. Zmieniał się sposób zdobywania pożywienia, przemieszczania się i organizacji życia wspólnotowego.
Ważną rolę odgrywały tipi, psy juczne, a później konie. Pojawienie się koni znacząco zwiększyło mobilność Apache i zmieniło ich relacje z innymi społecznościami.

Kim są Lipan?
Podczas spotkania szczególnie dużo miejsca zajęli Lipan Apache, określający siebie między innymi jako Nde’. Ich historyczne tereny obejmowały obszary dzisiejszego Teksasu, Nowego Meksyku i północnego Meksyku.
Przez lata ich historia była opisywana przede wszystkim przez innych. W dokumentach kolonialnych pojawiały się nazwy i klasyfikacje, które często nie oddawały wewnętrznego zróżnicowania społeczności Apache.
Dlatego tak ważne jest dziś używanie własnych nazw i słuchanie opowieści przedstawicieli społeczności.
Iwan mówi o tym z osobistej perspektywy. Jest człowiekiem, który zna język Nde’ mizaa i zajmuje się jego dokumentowaniem oraz przekazywaniem kolejnym pokoleniom.

Język
Jednym z najbardziej interesujących momentów spotkania była lekcja języka Lipan Apache.
Iwan pokazywał uczestnikom charakterystyczne dźwięki, wymowę, nosowość, glottalizację i znaczenie znaków, które dla osoby przyzwyczajonej do języka polskiego mogą być zupełnie nieznane.
Potem przyszedł czas na próby.
Kilka słów wypowiedzianych przez uczestników wywołało uśmiechy i kolejne podejścia. W tej krótkiej części spotkania było coś szczególnie ważnego. Język przestał być odległym przedmiotem badań. Stał się czymś, czego można było posłuchać, dotknąć i choć przez chwilę spróbować wypowiedzieć.
Dla Iwana język ma ogromne znaczenie. W swoim wystąpieniu w meksykańskiej Izbie Deputowanych w 2023 roku mówił o Nde’ mizaa jako o istotnej części tożsamości jego społeczności. Przedstawił tam również swoją historię i opowiadał o potrzebie ochrony języka i kultury.

Droga
Ten fragment historii jest szczególnie ważny.
Przez długi czas Apache mieszkający na terenie Meksyku mieli problem z formalnym uznaniem swojej obecności jako ludów rdzennych. Ich historia była związana z terenami, które dziś przecinają granice kilku państw, a dawna polityka wobec ludności tubylczej często oznaczała presję na porzucenie własnego języka i tradycji.
Iwan stał się jednym z głosów, które tę sytuację zaczęły zmieniać.
22 marca 2023 roku przemawiał w języku Nde’ mizaa na forum meksykańskiej Izby Deputowanych. Było to wydarzenie symboliczne i ważne dla widoczności społeczności Lipan Apache w życiu publicznym Meksyku. Oficjalne dokumenty meksykańskiego parlamentu odnotowują jego wystąpienie jako przemówienie w języku Lipan Apache.
W tym samym roku nastąpił ważny krok na poziomie regionalnym. 6 marca 2023 roku Kongres stanu Sonora oficjalnie uznał plemię Lipan Apache jako rdzenną społeczność tego stanu. Przedstawiciele społeczności podkreślali wówczas, że kolejnym celem będzie uznanie na poziomie federalnym.
Proces ten poszedł dalej. W aktualizacji meksykańskiego Katalogu Narodowego Ludów i Społeczności Tubylczych z 2024 roku znajduje się Apache, z autodenominacją N’dee, jako jeden z uznanych ludów rdzennych.
To ważny szczegół historii Iwana. Jego działalność nie ogranicza się do pracy naukowej czy opowiadania o kulturze. Jest częścią szerszej walki o to, aby społeczność Lipan Apache była widoczna w oficjalnej historii współczesnego Meksyku.

Pamięć
Historia Apache ma również swoją ciemną stronę.
W czasie kolonizacji i późniejszych konfliktów dochodziło do przemocy, przesiedleń, rozbijania społeczności, tworzenia rezerwatów i odbierania ziemi. Iwan mówił o okresach, w których ludzie musieli ukrywać swoją tożsamość, język i tradycje.
W swoim wystąpieniu przed meksykańskimi parlamentarzystami wspominał, że członkowie społeczności byli prześladowani, a część z nich ukrywała się w rancheriach z dala od osad. Język i kultura przez pokolenia pozostawały w cieniu.
To właśnie dlatego współczesne działania na rzecz języka mają tak duże znaczenie.
Jeżeli przez dziesięciolecia dzieci nie mogły swobodnie mówić językiem swoich przodków, jego zachowanie wymaga dziś świadomej pracy. Potrzebne są osoby, które znają język, dokumentują go i uczą innych.
Jedną z nich jest Iwan.

Ceremonia
Ważną częścią spotkania były opowieści o ceremoniach.
W kulturze Apache istotną rolę odgrywają obrzędy związane z dojrzewaniem, oczyszczeniem i uzdrawianiem. Ważne są góry, kierunki świata, święte istoty oraz materiały wykorzystywane podczas ceremonii.
Pojawiły się pióra orła, szałwia, pyłek i inne elementy tradycyjnego systemu duchowego.
Iwan mówił również o osobach posiadających wiedzę dotyczącą uzdrawiania oraz o próbach, które potwierdzają ich przygotowanie i miejsce we wspólnocie.
W tym świecie natura jest częścią systemu znaczeń. Góry, woda, zwierzęta i kierunki świata mają swoje miejsce w opowieściach i ceremoniach.

Madera
Jednym z miejsc ważnych dla współczesnych Apache jest Madera w meksykańskim stanie Chihuahua.
To tutaj spotykają się członkowie społeczności, odbywają się ceremonie i wspólne wydarzenia. Są tańce, tradycyjne stroje, wspólne gotowanie i rozmowy.
To także przestrzeń, w której młodsze pokolenia mogą zetknąć się z tradycją swoich przodków.
Podczas warszawskiego spotkania pojawiły się fotografie i opowieści o codziennym życiu. Były namioty, stroje, wspólne posiłki, obozy i miejsca związane z historią społeczności.
Dzięki temu Apache przestali być jedynie bohaterami podręczników historii. Pojawili się jako współcześni ludzie, którzy pracują, wychowują dzieci, spotykają się, celebrują swoje święta i próbują zachować język.

Geronimo
Jego imię apacheńskie to Goyaałé (Goyathlay), „Ten, który ziewa”. Mówiono też na niego „El Niño que Llora” – „Dziecko, które płacze”. W 1851 roku meksykańscy żołnierze zaatakowali obóz Apaczów, gdy mężczyźni byli poza nim. Zabili jego matkę, żonę i troje małych dzieci. Goyaałé wrócił i odnalazł ich wśród zabitych. Pogrążony w rozpaczy, siedział samotnie w górach, opłakując rodzinę. Właśnie wtedy, jak później opowiadał, usłyszał głos duchów, który miał mu obiecać, że żadna kula go nie zabije i że jego strzały zawsze znajdą cel. Od tej chwili jego życie stało się walką o zemstę.
A imię „Geronimo” pojawiło się później, podczas walk z Meksykanami. Jego pochodzenie nie jest do końca pewne. Jedna z najbardziej rozpowszechnionych wersji mówi, że przerażeni meksykańscy żołnierze wołali „¡Gerónimo!”, przyzywając na pomoc św. Hieronima. Apacze podchwycili to imię i z czasem właśnie jako Geronimo przeszedł do historii.
Tradycja
Jednym z najciekawszych tematów była współczesność.
Młodzi ludzie stoją przed podobnymi wyborami jak młode pokolenia na całym świecie. Praca, pieniądze, edukacja i życie w mieście często wymagają czasu i mobilności. Ceremonie, język i tradycyjny sposób życia wymagają z kolei zaangażowania i obecności we wspólnocie.
W części społeczności dochodzą do tego bieda, uzależnienia i trudne warunki życia.
Dlatego zachowanie tradycji nie sprowadza się do organizowania pokazów czy festiwali. Potrzebne są osoby, które potrafią przekazać wiedzę młodszym i sprawić, żeby język był używany także poza uroczystościami.
Iwan należy do tego pokolenia.
Z Warszawy do świata Apache
Do wolskiej sali w Warszawie daleko do gór Chihuahua i terenów, na których przez wieki żyli Apache. A jednak podczas tego spotkania geografia przestała mieć aż takie znaczenie.
Była opowieść o migracji, która trwała przez stulecia. Była historia kolonizacji i walki o przetrwanie. Był język, którego można było posłuchać. Były ceremonie, pamięć przodków i współczesne problemy.
Przede wszystkim był człowiek, który mówi o swojej kulturze własnym głosem. I może właśnie to jest w tej historii najbardziej poruszające. W Polsce znalazło się wielu ludzi, którzy chcą słuchać, poznawać i z szacunkiem odkrywać kulturę Apache. Tymczasem tam, gdzie ta kultura jest żywa, jej przedstawiciele wciąż zmagają się z marginalizacją i brakiem zainteresowania własnym dziedzictwem.
To smutny paradoks. Człowiek przyjeżdża z daleka, by opowiadać o swojej kulturze, i spotyka tutaj ludzi, którzy chcą jej słuchać, poznawać ją i ocalać od zapomnienia. A przecież najbardziej potrzebna jest właśnie tam, gdzie jest jej dom.
To ważny głos, który wybrzmiał podczas pierwszego z pięciu międzynarodowych spotkań cyklu „Ludzie. Tradycje. Opowieści”. Kolejne będą prowadzić do innych społeczności i innych historii. Warto ich słuchać, zanim staną się tylko opowieścią z przeszłości.

