Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że obok Sukiennic, kościoła Mariackiego i Lajkonika krakowski smok jest jednym z symboli miasta.

Ba, przecież od smoka (a właściwie od jego unicestwienia) rozpoczyna się legendarna historia Krakowa. Od tamtych czasów, mimo że przez setki lat przepłynęło wiele wody w Wiśle, smok nie tylko nie został zapomniany, ale wręcz przeciwnie – jego sława wciąż rośnie, a wrogość między smoczym plemieniem a ludźmi przerodziła się w szczerą sympatię.

Historia smoka według Kadłubka
Smok Wawelski, który cieszy się dzisiaj wśród mieszkańców Krakowa i licznie odwiedzających go turystów wyłącznie dobrą opinią, początkowo nie miał zbyt dobrego PR-u. Legendę o nim przekazywano już od XII w. Według starszego przekazu autorstwa Wincentego Kadłubka, za rządów króla Kraka, w Krakowie pojawił się potwór. Żądał on raz na tydzień ofiary z bydła. Jeżeli mieszkańcy nie dostarczyli mu krowy, zjadał w zamian ludzi. Krak wysłał do zabicia smoka swych dwóch synów. Nie potrafili jednak pokonać stwora w walce wręcz, więc wymyślili podstęp. Podali mu skórę bydlęcą wypchaną siarką i smok się nią udusił. Następnie bracia poróżnili się o to, kto zwyciężył smoka, i jeden z nich zabił drugiego.

Fortel szewczyka Skuby
Druga wersja, kronikarza Marcina Bielskiego z XV w, głosi, że smoka pokonał szewczyk Skuba za pomocą fortelu – podłożył mu barana wypchanego siarką. Po zjedzeniu barana smoka tak paliło w gardle, że „wypił pół Wisły” i pękł… Tę wersję znają chyba wszystkie dzieci w Polsce. Oprócz próby wytłumaczenia legendy o Smoku Wawelskim jako przeniesienia na polski grunt opowieści o Danielu i smoku babilońskim wprost z Biblii (co pasowałoby do Kadłubka), starano się też wytłumaczyć go historycznie. Według niektórych historyków smok jest symbolem obecności Awarów na Wzgórzu Wawelskim w II poł. VI w., a pożerane przez bestię ofiary to ściągane przez nich daniny. Nie zmienia to jednak faktu, że smok pojawia się tu raczej w mało sympatycznej roli.

Na ratunek Baltazarowi Gąbce
W zdecydowanie dobrej roli smok wystąpił dopiero w XX w., głównie za sprawą Stanisława Pagaczewskiego, który w trylogii o przygodach Baltazara Gąbki, a także w filmach animowanych „Porwanie Baltazara Gąbki” i „Wyprawa Profesora Gąbki” zrobił z niego prawdziwego polskiego superbohatera, ratującego świat przed opryszkami z Krainy Deszczowców. Od tego momentu smok stał się symbolem i maskotką grodu Kraka. Na znak przyjaźni, która zapanowała między smoczym rodem a ludźmi, w 1972 r. na bulwarach wiślanych, u wylotu Smoczej Jamy (krasowej jaskini skrytej pod wawelskim wzgórzem), postawiono pomnik Smoka Wawelskiego. Ziejąca co jakiś czas ogniem rzeźba z miejsca stała się jedną z największych atrakcji Krakowa, zwłaszcza wśród najmłodszych turystów…

Krakowska Parada Smoków
Na początku XXI w. smocza rodzina rozrosła się, a smoki – za sprawą organizowanej przez Teatr Groteska Parady Smoków – wyszły na ulice miasta. Na dwa dni teren Starego Miasta staje się jedną wielką Smoczą Jamą. Setki ludzi zbierają się wieczorem na bulwarach wiślanych, by oglądać pięknie iluminowane smoki, które przepływają po Wiśle. Na zakończenie tej uroczystości puszczane są sztuczne ognie.

Następnego dnia w południe odbywa się „Wielka Parada Smoków, Rycerzy i Dam Dworu” – konkurs na najpiękniejszego smoka. Bierze w niej udział ponad tysiąc dzieci z całego kraju. To właśnie one animują zaprojektowane przez siebie i własnoręcznie wykonane czterometrowe i większe smoki. Wszystkie smoki stają w szranki o tytuł tego najpiękniejszego i najbardziej pomysłowego. W barwnym pochodzie przy muzyce i smoczych rykach – w towarzystwie tancerzy, orkiestr, rycerzy i księżniczek, a także szczudlarzy i żonglerów – dzieci i ich smoki przechodzą ulicami starego Krakowa.

 

Doroczne edycje (na przełomie maja i czerwca), tej doskonale zorganizowanej, rodzinnej imprezy, zamieniają Kraków na dwa dni w kolorowe królestwo smoków.

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze maj 2014 na str. 48-49.