Erupcja Anak Krakatau znów przypomniała, jak szybko natura potrafi zmienić plany podróżnych. Chmura pyłu wulkanicznego sparaliżowała część ruchu lotniczego w zachodniej Indonezji. Utrudnienia dotknęły około 170 tysięcy pasażerów.

Pył nad Jawą

Władze Indonezji tymczasowo zamknęły osiem lotnisk. Wśród nich znalazły się dwa porty obsługujące Dżakartę: Soekarno-Hatta i Halim Perdanakusuma. Zamknięto także lotnisko w Bandung oraz pięć regionalnych portów lotniczych.

Powodem był pył wyrzucony przez Anak Krakatau. Dla samolotów oznacza on poważne zagrożenie. Może ograniczać widoczność i dostać się do silników, dlatego decyzje o zamykaniu lotnisk podejmowano na bieżąco, obserwując kierunek przemieszczania się chmury.

Na lotniskach zrobiło się tłoczno. Linie lotnicze musiały zmieniać rozkłady i szukać innych tras dla pasażerów. Część podróżnych skierowano przez działające porty w Surabai i Yogyakarcie.

Bali nadal lata

Dla turystów planujących wypoczynek na indonezyjskich wyspach ważna jest jedna informacja. Lotnisko Ngurah Rai na Bali pozostaje czynne. Działają również porty na Lomboku oraz lotniska obsługujące Flores i Sumbę.

Otwarte pozostają także lotniska w Yogyakarcie, Semarang i Surabai. Sytuacja może się jednak zmieniać wraz z przemieszczaniem się pyłu, dlatego przewoźnicy zalecają sprawdzanie statusu lotu bezpośrednio przed podróżą.

Anak Krakatau pozostaje pod obserwacją służb. Indonezja czeka na kolejne dane dotyczące aktywności wulkanu i warunków w przestrzeni powietrznej. Podróż na Bali czy Lombok nadal jest możliwa, ale przed wylotem warto sprawdzić aktualną sytuację na swojej trasie.