Powyższy tytuł jest zarazem definicją terminu trek. Wymyślili go Burowie, potomkowie holenderskich, flamandzkich i fryzyjskich osadników, którzy w pierwszej połowie XIX w. wyruszyli z przylądkowej kolonii w głąb Afryki Południowej, podbijając zamieszkujące te ziemie plemiona. Okres ten nazwali „Great Trek” – „Wielki Trek”. 

Współcześnie jedną z popularnych form turystyki jest trekking – wielodniowa wędrówka górska (wysokogórska), pustynna, tropikalna, bagienna lub lodowcowa. Po raz pierwszy terminu trekking użył w 1965 r. Jimmy Roberts, oficer brytyjskiego garnizonu stacjonującego w Katmandu. Zajmował się on wynajmowaniem przewodników i tragarzy dla himalajskich wypraw. Okazało się, że nie tylko himalaiści byli zainteresowani wysokogórskimi rejonami Nepalu. Zapierające dech w piersi szlaki wiodące przez osiedla Szerpów, obok buddyjskich klasztorów, pod ośmiotysięczne kolosy zyskały wielu zwolenników chętnych do poniesienia trudów wędrówki, by wedrzeć się w głąb najwyższych gór świata.

Trekking można uprawiać w wersji „full”, co oznacza, że całość lub większość ekwipunku niesiemy na własnych plecach i nocujemy w namiocie. Wędrowcom towarzyszą czasami tragarze i przewodnicy oraz kucharze. Wersja trekkingu „teahouse” umożliwia natomiast nocowanie i żywienie się w lokalnych hotelikach i schroniskach na trasie.

Ważne jest zachowanie podstawowych reguł: maszeruję samodzielnie, niosę plecak, nie niszczę środowiska, z szacunkiem traktuję mieszkańców. Fani trekkingu przekonani są o jego wyższości nad każdą inną formą turystyki. Z pewnością można powiedzieć, że jest to najbardziej świadoma turystyka: sami wybieramy cel, trasę i trudności. Prawdziwy trekker dotrze tylko tam, gdzie może sam wnieść wszystko, co jest mu potrzebne do (prze)życia.

Zanim wybierzemy się na ekstremalną wyprawę w egzotyczne góry Ameryki Południowej lub Azji, zasmakujmy w wędrówkach po Polsce. Nadchodzi wiosna, wspaniały czas na włóczęgi po Sudetach czy Beskidach. A szlaków ciągle przybywa; właśnie powstał nowy – 320-kilometrowy Główny Szlak Beskidu Wyspowego „Beskidzkie Wyspy”. W drogę!