Ponad 300 producentów, blisko 400 produktów lokalnych, promocja w kraju i za granicą – tak na dziś wygląda baza Podlaskiego Centrum Produktu Lokalnego: produkty.podlaskie.eu. W rozmowie z Bogdanem Dyjukiem, członkiem Zarządu Województwa Podlaskiego, sprawdzamy, co udało się zrobić w ciągu roku, by wzmocnić promocję regionalnych produktów, połączyć producentów z klientami szukającymi historii w lokalnych smakach i przyciągnąć więcej turystów na Podlasie.
Rok temu rozmawialiśmy o planach rozwoju Podlaskiego Centrum Produktu Lokalnego. Co przez ten rok rzeczywiście udało się zrobić, a co nadal pozostaje na liście zamierzeń?
Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego dziś jest przede wszystkim miejscem, które na stałe współpracuje z producentami i pomaga mieszkańcom oraz turystom odnajdywać lokalne produkty. Prowadzimy stronę: produkty.podlaskie.eu, rozwijamy bazę producentów, promujemy ich w naszych mediach społecznościowych i podczas wydarzeń, a jednocześnie pomagamy im w sprawach praktycznych – od promocji po kwestie związane z prowadzeniem działalności i wymaganiami dotyczącymi żywności.
W ciągu ostatniego roku pracowaliśmy nad systemem jakości QCPL, rozwijaliśmy kolejne inicjatywy związane z ochroną oraz promocją produktów regionalnych. Część z tych przedsięwzięć jest już na bardzo zaawansowanym etapie, inne wymagają jeszcze pracy, ale najważniejsze jest to, że Centrum nie jest już wyłącznie projektem promocyjnym. Coraz bardziej staje się stałym zapleczem dla producentów i punktem, do którego mogą zwrócić się zarówno oni, jak i osoby zainteresowane podlaską żywnością.
„Made in Podlaskie” miało pomóc producentom zaistnieć szerzej poza regionem. Jakie są dziś najbardziej konkretne efekty tego projektu?
Kampania „Made in Podlaskie” pozwoliła szerzej pokazać zarówno nasze produkty, jak i ludzi, którzy za nimi stoją. To było dla nas ważne, bo chcieliśmy opowiadać nie tylko o samym serze, miodzie czy kiszonkach, ale również o rodzinnych gospodarstwach i manufakturach, w których te produkty powstają. Dziś nadal wykorzystujemy wypracowane w ramach kampanii doświadczenia.
Widzimy jednocześnie, że producenci są coraz bardziej aktywni poza województwem. Szczególnie dobrze widać to w Warszawie, ale również podczas tegorocznej edycji Festiwalu Smaków Regionalnych w AMBEREXPO w Gdańsku, gdzie mieliśmy stoisko regionalne. Co ciekawe, wiele osób spoza regionu odwiedziło również organizowany przez nas tego lata Festiwal Produktów Lokalnych w Białymstoku.
Ilu producentów współpracuje obecnie z PCPL i jak ta liczba zmieniła się w ciągu ostatniego roku?
Dziś współpracuje z nami ponad 300 producentów z całego województwa, o kilkanaście procent więcej niż przed rokiem. Istotne jest to, że w bazie mamy prawie 400 produktów, a więc wielu producentów zgłasza więcej niż jeden wyrób. Sukcesywnie zwiększa się liczba producentów korzystających z naszych działań – bierze udział w wydarzeniach, szkoleniach, akcjach promocyjnych czy wspólnych inicjatywach sprzedażowych. To zaangażowanie potwierdza, że PCPL przestało być dla wielu z nich jedynie miejscem, w którym można zaprezentować swoją ofertę. Dziś traktują Centrum jako stałego partnera, z którym można coś wspólnie zrobić i dotrzeć do nowych klientów.
Czy wiecie już, które podlaskie produkty cieszą się największym zainteresowaniem konsumentów? Czy pojawiły się jakieś zaskoczenia?
Widać duże zainteresowanie produktami, z którymi Podlaskie jest już mocno kojarzone – serami, miodami, wędlinami czy tradycyjnymi wypiekami. Ale coraz częściej klienci pytają o konkretne przetwory, kiszonki, zioła z małych gospodarstw czy wyroby dostępne tylko u jednego producenta.
I chyba właśnie to jest dla nas najciekawsze. Konsument nie zawsze szuka po prostu „produktu podlaskiego”. Często chce znaleźć konkretną rzecz, dowiedzieć się, skąd produkt pochodzi, jak powstaje i kto za nim stoi, a w końcu – gdzie można go kupić albo czy da się go zamówić z dostawą. Dlatego tak ważna jest dla nas baza w serwisie produkty.podlaskie.eu – daje możliwość dotarcia również do tych mniejszych wytwórców, których produktów raczej nie zobaczymy na półce dużej sieci handlowej.
W ubiegłym roku mówił Pan o problemie dostępności produktów. Czy dziś łatwiej kupić podlaskie produkty poza regionem, także przez Internet?
To nadal jest jedno z naszych największych wyzwań. Producenci biorą udział w wydarzeniach poza województwem, pojawiają się w Warszawie i innych dużych miastach, ale coraz większe znaczenie ma sprzedaż bezpośrednia.
Z drugiej strony coraz więcej producentów prowadzi własną sprzedaż wysyłkową albo przyjmuje zamówienia telefonicznie i przez media społecznościowe. Podejmujemy działania zmierzające do wsparcia producentów w sprzedaży online, dyskutujemy w gronie fachowców na temat przygotowania niezbędnych narzędzi. Mam nadzieję, że uda się je wdrożyć.
Ale najlepiej poznaje się te produkty na miejscu. Warto przyjechać do Podlaskiego na wakacje, choćby na weekend, odwiedzić lokalnych producentów, spróbować ich wyrobów tam, gdzie powstają, a przy okazji zabrać coś ze sobą. Ser, miód, wędliny, kiszonki czy tradycyjne wypieki mogą być fantastyczną pamiątką z podróży – taką, którą można się później podzielić z rodziną i znajomymi.
Co z zapowiadanym systemem jakości QCPL? Czy wspólny znak dla producentów jest już gotowy i co będzie oznaczał dla konsumenta?
System QCPL jest już właściwie „za rogiem”. Z naszej strony najważniejsze prace zostały wykonane – przygotowaliśmy zasady systemu i dokumentację, obecnie trwa procedura rejestracji znaku w Urzędzie Patentowym. Tego etapu nie da się przyspieszyć, bo rejestracja znaku towarowego podlega określonym procedurom i terminom.
Dla konsumenta sens QCPL ma być bardzo prosty: kupujesz produkt zgodny z obietnicą. QCPL ma więc pomagać odróżnić produkt rzeczywiście spełniający określone standardy od takiego, który jest tylko „pokolorowany” marketingiem. Z jednej strony będzie to wsparcie dla uczciwych producentów, z drugiej – czytelna informacja dla klienta, że za znakiem stoi coś więcej niż ładna etykieta.
Rok temu mówił Pan również o ogórku kruszewskim i jego drodze do unijnej rejestracji. Na jakim etapie jest dziś ten projekt?
Współpracujący z nami partnerzy składają właśnie wniosek o rejestrację ogórka kruszewskiego jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. To ważny etap, bo należy przy tym wykazać związek produktu z miejscem oraz reputację – pokazać, że jest rozpoznawalny, kojarzony z konkretnym obszarem i ma swoją historię.
I właśnie udokumentowanie tej reputacji było jednym z najbardziej pracochłonnych elementów całego przedsięwzięcia. Dobrze, że niemal równolegle ogórek kruszewski znalazł się w gronie produktów wyróżnionych „Perłą” w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. To bardzo mocny sygnał, że produkt jest dostrzegany i doceniany także poza regionem.
Czy pojawiły się kolejne podlaskie produkty, które mają szansę na unijne oznaczenie geograficzne?
Wsparcie produktów ubiegających się o oznaczenia geograficzne jest jednym z celów strategicznych samorządu województwa podlaskiego. Mamy już kilka tropów i pomysłów, a z częścią producentów prowadzimy pierwsze rozmowy. Coś więc już się dzieje, ale na tym etapie nie chcemy jeszcze zdradzać konkretnych nazw. Najpierw trzeba sprawdzić, czy po stronie zainteresowanych jest gotowość do wspólnego działania i czy dany produkt rzeczywiście ma podstawy, by myśleć o unijnej ochronie.
Czy PCPL chce mocniej połączyć lokalną żywność z turystyką? Na przykład poprzez gospodarstwa, restauracje, degustacje czy trasy prowadzące do producentów?
To połączenie już jest. Praktycznie nie ma turystycznej imprezy targowej bez możliwości degustacji naszych regionalnych specjałów. I to zarówno w kraju, jak i za granicą. Lokalna żywność coraz częściej staje się częścią podróży po Podlaskiem, a odwiedzający region mogą łatwiej odnaleźć miejsca, w których powstają konkretne wyroby.
Pomaga w tym również nasza strona – bazę można przeglądać według lokalizacji, wyszukując producentów z konkretnej części województwa. Turysta planujący pobyt na Suwalszczyźnie, w okolicach Białegostoku czy na południu regionu może więc sprawdzić, co ciekawego znajduje się w pobliżu i gdzie warto zajrzeć. Na stronie produkty.podlaskie.eu mamy również odnośnik do mapy, gdzie są pozaznaczane produkty.
Co turysta spragniony wiedzy o Podlasiu i jego smakach może znaleźć dzięki PCPL?
Dobrym przykładem jest Festiwal Produktów Lokalnych, który po raz pierwszy zorganizowaliśmy w lipcu na Rynku Kościuszki w Białymstoku. W jednym miejscu spotkali się producenci, mieszkańcy i turyści, można było próbować regionalnych wyrobów, kupić je bezpośrednio od wytwórców i po prostu spędzić czas wśród podlaskich smaków.
Przy okazji udało nam się też zrobić trochę kulinarnego zamieszania – wspólnie z naszymi partnerami przygotowaliśmy 144 kilogramy carpaccio z buraka i sera korycińskiego, ustanawiając nowy rekord Polski. Chcemy, żeby Festiwal na stałe wpisał się w letni kalendarz Białegostoku, dlatego już myślimy o kolejnej edycji.
A jakie są plany na kolejny rok? Co będzie dla Pana dowodem, że projekt rzeczywiście zrobił kolejny krok?
Za rok chciałbym móc powiedzieć, że kilka rzeczy, nad którymi dziś pracujemy, jest już po prostu codziennością. Że znak QCPL funkcjonuje i jest rozpoznawalny, a ogórek kruszewski przechodzi kolejne etapy unijnej procedury rejestracyjnej.
Dobrym miernikiem będzie też to, czy kolejni producenci będą korzystali z PCPL nie tylko jako bazy czy miejsca promocji, ale jako realnego partnera w rozwoju oraz czy coraz więcej osób spoza regionu będzie trafiało do naszych producentów. Jeśli za rok będziemy mieli więcej takich trwałych relacji między producentami a klientami, to będzie najlepszy dowód, że zrobiliśmy kolejny krok.
