Jesienna pora to czas delektowania się nadmorskimi pejzażami i regionalną kuchnią. Ustka zaspokoi najbardziej wyrafinowane gusta… Zatem, nad morze!
Swoją nazwę Ustka zawdzięcza położeniu przy ujściu rzeki Słupi do Morza Bałtyckiego. Stary kurort, a od 1987 r. także pomorskie uzdrowisko, usytuowany jest na Wybrzeżu Słowińskim, między jeziorami Wicko i Gardno. Okolice oferują wiele atrakcji krajoznawczych, a samo miasteczko zalane latem przez tłum urlopowiczów, wycisza się i uspokaja po sezonie, zachowując wszystkie swoje walory. Jesienne długie spacery wzdłuż plaży lub nadbałtyckiej promenady, kontemplowanie morskiej panoramy z latarni morskiej i oczywiście tradycyjna rybka zamówiona w jednej z licznych smażalni… Smakosze nie powinni tracić okazji, by zapoznać się z lokalną i regionalną kuchnią oraz ich ciekawymi wariacjami. A możliwości w tym względzie Ustka nie skąpi.
Swojskie jest dobre
Restauracja „Dym Na Wodzie” z widokiem na morze, w samym centrum Promenady, to jedyne miejsce, gdzie można skosztować potraw przyrządzonych w technologii sous-vide. Próżniowo zamknięte produkty gotowane są długo w niskiej temperaturze, dzięki czemu zachowują delikatny smak i autentyczny kolor, są soczyste oraz niepozbawione witamin i mikroelementów. Można to docenić, zamawiając wyborne polędwiczki wieprzowe lub pierś kurczaka faszerowanego słupskim chłopczykiem, czyli serem camembert warzonym w Słupsku już przed II wojną światową. Współwłaściciel i szef kuchni Rafał Niewiarowski zapewnia, że wszystkie produkty są lokalnego pochodzenia, a w potrawach nie ma żadnych sztucznych dodatków. Ryby zamawiane są w usteckim porcie lub odławiane w okolicznych jeziorach, zapiekany kozi ser w sałatce pochodzi z oddalonego o 15 km gospodarstwa ekologicznego w Swołowie, bażanty, z których ugotowano pyszny rosół, wyhodowano w Widzinie (25 km od Ustki), a barany, z których mięsa zrobione są kołduny, pogryzały trawę w Charnowie, kilka kilometrów za miastem.
Dary morza
Rybacy wypływają na połów jeszcze ciemną nocą. O świcie kutry dobijają do brzegu załadowane łososiami, śledziami, dorszami, makrelami, halibutami i flądrami. Zainteresowani mogą wybrać się na morze, by samodzielnie złowić dorsza. Takie wyprawy są coraz bardziej popularne, a początkujący wędkarze pełnomorscy przechodzą odpowiednie szkolenie. Czy jest coś pyszniejszego niż świeża ryba: smażona, z pieca, grillowana lub wędzona? Miły, drzewny zapach wędzarni prowadzi wprost na Bulwar Portowy, do „Złotej Podkowy”. Wędzarnia czynna jest od 1958 r. i specjalizuje się w wędzeniu ryb według starokaszubskiej receptury. A to jeszcze nie wszystko! Mnie bardzo zasmakowała zupa rybna po ustecku serwowana w niedrogiej restauracji „Syrenka” (w 2011 r. przeszła rewolucję pod okiem Magdy Gessler). A i podobno tutejszy żurek kaszubski na zakwasie wart jest grzechu. Oczekiwanie na dania skraca smakowite czekadełko w postaci wędzonych szprotek podanych w pergaminie. Bon apetit!
Zapach chleba
Ciekawym uzupełnieniem kulinarnej eskapady jest wizyta w Muzeum Chleba na poddaszu dawnej piekarni, gdzie można dosłownie przenieść się w czasie. Prowadzi je ambasador Ustki, Eugeniusz Brzóska z synem – z zawodu piekarze, a z zamiłowania kolekcjonerzy. Pan Eugeniusz interesująco opowiada o zgromadzonych przez siebie eksponatach, wśród których są mieszadła, krajalnice, gofrownice, formy do ciast i piece. Na parterze znajduje się piekarenka, w której można posmakować lokalnych wypieków i napić się aromatycznej kawy.
Urząd Miasta Ustka:
ul. ks. kard. St. Wyszyńskiego 3, 76-270 Ustka
www.ustka.pl
www.facebook.com/ustkalubieto
Dodatkowe informacje, blog: Smaki podróżowania
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień-październik 2014 na str. 68-69.

