Pamiętam, że kiedy w dzieciństwie wracałem z wakacji, rozglądałem się z ciekawością po rodzinnym mieście i domu w poszukiwaniu zmian. Przecież przez te kilka tygodni tyle się wydarzyło! A tu nic: rzeczywistość jak zamurowana – te same ulice, place, mój pokój. Jakby czas stanął w miejscu.

Zawsze byłem trochę zdziwiony i zawiedziony. Lata później (ale już lata temu) to uczucie nabrało na sile, gdy po raz pierwszy wyjechałem za granicę. Wszystko było pierwsze: paszport, lot samolotem, przekraczanie granic, inny kontynent, kraj, ludzie, kultura, klimat… Zachłystywałem się. Po kilkunastu dniach wylądowałem na mroźnym Okęciu z poczuciem, że oto wracam z misji na innej planecie. I znowu wokół mnie bez zmian: szary, znany świat. Nie miałem nawet ochoty opowiadać kolegom o swojej podróży. Oni żyli wynikami meczów, klasowymi wydarzeniami. Ja wyleciałem na orbitę i wróciłem trochę inny.

Życie funduje nam na siłę rutynę, dzień toczka w toczkę podobny do dnia. Nawet jeśli w pracy mamy wrażenie, że wpadliśmy do rozpędzonej wirówki i ledwo nadążamy, to przecież jutro, pojutrze będzie to samo. Jakieś projekty, zebrania, raporty… A potem? Serial, telewizyjny show, publicystyczny bełkot, gazeta, domowe sprawy. Pewnie nie ma w tym nic złego. Life is life. Tyle że jak czasami słucham niektórych znajomych, mam wrażenie, że oni nie żyją własnym życiem, tylko jakimś medialnym erzacem. Własne życie zmieniają w tysięczne odcinki opery mydlanej i nie są zainteresowani zaburzeniem tego status quo. No dobrze, bąkają coś o urlopie, odpoczynku, wyrwaniu się. Ale w efekcie okazuje się to kolejną rutyną: przewidywalnym wypoczynkiem od przewidywalnie zapracowanego życia.

Dlaczego podróżuję? Bo świat jest pasjonujący, zaskakujący i nieznany. Oczywiście. Ale przede wszystkim, żeby znowu odczuć ten stan kondensacji wydarzeń i emocji. Skoncentrowanego czasu, w którym tyle się dzieje. Żeby budząc się rano, musieć przez chwilę pomyśleć: gdzie ja jestem? A przy kawie próbować uporządkować zdarzenia dnia poprzedniego. Rany, to było wczoraj? A wydaje się jakby minęło wiele dni! Podróżowanie daje więcej, znacznie więcej w tym samym czasie.

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze maj-czerwiec 2013 na str. 12.