Każdy wyjazd zaczyna się od pakowania. Jak dużo potrzebujesz sprzętu i pieniędzy, żeby wybrać się w podróż życia? Mniej, niż sądzisz! Bez względu na to, czy wędrujesz po Beskidach, jedziesz przez Amerykę autostopem, lecisz na weekend do Singapuru lub włóczysz się po Indiach.
Przyzwyczajeni do nadmiaru rzeczy na co dzień, przenosimy (nie)potrzeby materialne na każdy aspekt życia, także na podróże. Prawda jest inna: im więcej bagażu, tym więcej kłopotów. Liczne rzeczy, które wydają się nam niezbędne, są absolutnie zbędne i można je zostawić w domu lub w ogóle nie kupować. To, co mamy ze sobą, powinno być funkcjonalne, niezawodne, niezniszczalne i lekkie (zwolennikom podróży na lekko dobrze znane są takie materiały jak kevlar, karbon, lit i puch). Resztę dostaniemy (kupimy) po drodze.
Bolączką podróżników korzystających z tanich linii lotniczych są skąpe limity bagażowe. Za dodatkowy pakunek trzeba słono zapłacić. Internet pełny jest instruktażowych filmów, jak się spakować, żeby nic nie dopłacić. Wychodzi na to, że najlepiej wszystko założyć na siebie. Nie jest to zresztą nic nowego. Nieraz, jadąc na górskie wyprawy, wkładałem możliwie wiele ciężkiej odzieży na siebie, co na tle letnio ubranych urlopowiczów wyglądało przekomicznie: facet w puchówce i butach za kostkę w środku lata.
W przytłoczonym konsumpcją świecie narodził się ruch minimalistyczny. Do życia ponoć wystarczy 100 rzeczy, jeśli tak, to ile ich potrzebujemy w podróży? Zależy, gdzie jedziemy, w jakim celu i o jakiej porze roku. Po co zabierać do Indii lub Tajlandii stertę T-shirtów? To jak jechać z drzewem do lasu. Tam jest ich mnóstwo i to bardzo tanich. Ciężka odzież przeciwdeszczowa w krajach strefy równikowej, też nam się nie przyda: codzienne ulewy są tam tak gwałtowne, że nie ochroni nas żaden laminat. Trzeba przeczekać, a potem wyschnąć. Jeżeli wyjeżdżamy na miesiąc, a zamierzamy sypiać głównie w hotelach, to po co ciągnąć namiot? Kilka nocy można spędzić pod gwiazdami albo zaplanować nocne przejazdy, wówczas prześpimy się w autobusie lub pociągu. Warto notować sobie, ilu rzeczy nie użyliśmy w czasie podróży, co było niepotrzebne. Odrobina radykalnego minimalizmu zaowocuje jakże przyjemną lekkością plecaka.
