Czy można równocześnie się modlić, śpiewać, palić cygaro, popijać wino i zagryzać krewetkami? I jeszcze robić to w oknie jednego z najdroższych hoteli w mieście? W Wielki Tydzień odwiedziłam Malagę, gdzie wszystko okazało się możliwe.
Gdyby miasta miały płeć, to położona na południu Hiszpanii Malaga na pewno byłaby kobietą. Słodką i uwodzicielską. Tu, podobnie jak w całej Andaluzji, słońce świeci przez 320 dni w roku, wino leje się strumieniami, a życie towarzyskie pulsuje do póżźej nocy.
Stolica Wybrzeża Słońca
Pierwsze spotkanie z Malagą nie różni się wiele od spotkań z innymi miastami Hiszpanii. Jednak w drodze z lotniska do centrum poczułam lekkie rozczarowanie. Dookoła pełne korków ulice, strzeliste budynki, szare w wyrazie i jednakowe. Nagle w gęstym lesie wieżowców, niemal nad samym morzem, wyrasta coś w rodzaju koloseum. To miejsce, w którym odbywają się korridy. Z lotu ptaka wygląda jak ceglane kółko wepchnięte w Środek blokowiska. Nad całością czuwa Alkazba, rzymska cytadela przebudowana przez Maurów w IX w. Dumna budowla łączy się z zamkiem Gibralfaro, który niegdyś pełnił funkcję rezydencji arabskich emirów. Choć mieszka tu Wielka Historia, to serce Malagi bije zupełnie gdzie indziej, w pobliżu katedry bez jednej wieży, której początki sięgają XVI w. Dopiero tutaj dusza i ciało poznają prawdziwe oblicze miasta. Ciało – bo na każdym rogu kuszą winiarnie i pękate butelki z malagą (słodkim, czerwonym winem). Dusza – bo piękno tutejszych zabytków, szczególnie koŚciołów, potrafi oszołomić każdego. W tej części miasta ulice pełne są kolorowych pamiątek, a kolejka przed Muzeum Picassa (twórca kubizmu urodził się w Maladze) zawsze jest długa, ale bardzo cierpliwa.
Wielki Tydzień na procesji
Picasso to niejedyne słynne dziecko Malagi. Z Andaluzji, położonej na południu Hiszpanii autonomicznej wspólnoty, pochodzi również hollywoodzki gwiazdor Antonio Banderas. Aktor, uznawany za symbol seksu, jest członkiem Reales Cofradías Fusionadas, czyli Królewskich Bractw Połączonych. To skrócona nazwa, pełna składa się z 24 słów. Hermandades, czyli bractwa skupione przy poszczególnych kościołach, mają w Maladze prawie 30 tys. członków. Przez cały rok szykują się do obchodów Wielkiego Tygodnia. W Niedzielę Palmową zaczynają się procesje, które trwają aż do Wielkiego Piątku. Członkowie Bractw w specjalnych strojach ruszają na ulice, niosąc gigantyczne figury Matki Boskiej, Chrystusa oraz kompozycje przedstawiające sceny biblijne. Historia tych procesji sięga 1487 r. Wówczas królowie katoliccy – Izabela i Ferdynand – odbili Malagę z rąk Maurów. Konwenty i bractwa zaczęły odgrywać Mękę Pańską, wykorzystując do tego drewniane figury. Bractwo Antonio Banderasa występuje w zielonych tunicas – habitach z charakterystycznymi spiczastymi kapturami (capillos), które zakrywają całą twarz i mają tylko wycięcia na oczy. Sam Banderas dwukrotnie w ciągu ostatnich lat przyjeżdżał z Hollywood do Andaluzji, aby wziąć udział w przedŚwiątecznych procesjach. Aktor częściowo sfinansował też wykonanie nowego tronu figury Najświętszej Maryi Dziewicy od Łez i Łask.
Sacrum i profanum
Choć Wielki Tydzień jest bardzo uroczyście obchodzony w całej Hiszpanii, to w Maldze ma charakter szczególny. Tych siedmiu dni nie da się zapomnieć. Atmosfera procesji jest niezwykła. Dla kogoś, kto widzi je pierwszy raz, wydają się połączeniem modlitwy, teatru, zabawy i wielkiego świętowania. W powietrzu unoszą się mocne zapachy kadzideł i mandarynek. Do południa rozleniwione słońcem miasto jest zupełnie wyciszone.
O godz. 16 zaczyna się procesja. W tę samą od lat trasę ruszają poszczególne bractwa, każde ma inny kolor tunik i kapturów. Z daleka procesja wygląda jak pochód barwnych plam. Każde bractwo skupia od kilkuset do kilku tysięcy członków, tzw. nazarenos. Oczy widoczne przez otwory w czerwonych, niebieskich, czarnych, zielonych i białych capillos wyglądają nieco przerażająco. Głów nie zakrywają jedynie mężczyśni niosący tzw. pasos, czyli ogromne platformy ważące od 1,5 do 3 t. Te gigantyczne konstrukcje przykuwają wzrok barokowymi ozdobami (sam płaszcz jednej z figur waży 30 kg i ma 8 m długości). Jeden z najważniejszych tronów – La Palomę – zdobią żywe ptaki. Niesie go 280 mężczyzn, zaś jego podstawa została zrobiona ze szczątków junkersa rozbitego pod Malagą w 1930 r. Tron Chrystusa waży 3t., dświga go 216 hombres de trono. Wieczorem, w blasku Świec, przy głośnej muzyce i śpiewach, wielkie figury wydają się płynąć nad tłumem. Twarze Świętych wyglądają niemal jak żywe. Widzowie, którzy siedzą na krzesłach (specjalnie wykupionych na tę okazję), w oczekiwaniu na kolejne trony oddają się zabawie. Biesiadują, piją wino. Ale kiedy pojawiają się figury na platformach, tłum na chwilę zastyga, milknie, modli się. Gdy wielki tron znika za rogiem, jak bańka mydlana pęka też atmosfera skupienia. Hiszpanie wracają do zabawy.
Choć bractwa idą różnymi trasami, każde musi przejść pod oknami hotelu Larios, obok głównej trybuny. W Wielkim Tygodniu w hotelu wykupuje się stolik z oknem. To luksus, na który nie każdego stać. Stąd widać jednak najlepiej, a mistykę procesji można połączyć z wykwintną kolacją. Pod Larios zatrzymują się też maszerujący z wiernymi żołnierze, a śpiewacy flamenco intonują pieśni. Wszystko tworzy niezwykłą cielesno-duchową mieszankę: krewetki, wino, modlitwa, dym z papierosów zmieszny z wonią kadzideł – tak świętuje cała Andaluzja. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że sacrum musi się mieszać z profanum.
Dojazd: samolotem, bezpośrednie połączenie Warszawa-Malaga oferują linie lotnicze Norwegian
Wiza: nie jest wymagana
Waluta: euro
Nocleg: podczas Wielkiego Tygodnia ceny w hotelach zaczynają się od 80 euro za dobę. W słynnym Don Curro pokój dwuosobowy kosztuje 120 euro. Nocleg w hostelu to wydatek ok. 30 euro
Tekst: Joanna Lamparska
Zdjęcia: J. Lamparska, A. Adamus
