Biura podróży prześcigają się w ofertach wycieczek po Europie. Paryż dla wygodnych. Norwegia dla odważnych. Włochy tradycyjnie. Wybrałam Hiszpanię na dziko, czyli Costa Brava. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.
Nie mając czasu na na porównywanie ofert, zdecydowałam się na niewielkie, ale sprawdzone przez wielu znajomych biuro podróży z Tomaszowa Mazowieckiego. Jego właścicielka Tatiana Chmielewska od prawie 20 lat wozi turystów autokarem po świecie. Jak się okazuje, ten środek lokomocji ma kilka zalet: gwarantuje tanią i, jak wskazują statystyki, bezpieczną podróż, piękne widoki za oknem oraz umożliwia zawarcie ciekawych znajomości podczas podróży. Mimo że do hotelu na Costa Brava dzieliło mnie ponad 2 tys. km, dwa dni jazdy autokarem minęły bardzo szybko.
Bawimy się jak dzieci
Mniej więcej w połowie drogi zatrzymuję się w Rust, gdzie znajduje się największy niemiecki park rozrywki Europa-Park. Dla mnie najmocniejszym przeżyciem jest przejażdżka kolejką górską, w tym najnowocześniejszym megacoasterem. Wagonik wypełniony pasażerami w ciągu 2,5 s osiąga prędkość 100 km/godz., wznosi się na wysokość 38 m, trzykrotnie wykonuje obrót o 360 stopni. I choć szaleńcza eskapada trwała zaledwie 3 min 20 s, nigdy jej nie zapomnę. Park prezentuje też Europę w miniaturze – architekturę, stroje i obyczaje takich państw jak: Szwecja, Francja, Holandia, Rosja, Norwegia. Można tu wybrać przedstawienia kabaretowe, rewię na lodzie, filmy w systemie HD4, przedstawienia teatralne. Liczne kafejki, bary i restauracje oraz pięknie urządzone ogrody przynoszą odpoczynek po emocjonujących rozrywkach. Spędziłam dziewięć bogatych we wrażenia godzin, a i tak wszystkiego nie udało mi się zobaczyć…
Uroki plażowania
Wprowadzona w miły nastrój zabawy marzę już tylko o tym, aby jak najszybciej rozłożyć kocyk na jednej z plaż rozpostartych wzdłuż hotelu w Santa Suzana na Costa Brava. W krajobrazie 200-kilometrowego wybrzeża ciągnącego się od granicy z Francją dominują piaszczyste zatoczki i poszarpane klify. Uznawane za skarb Katalonii Dzikie Wybrzeże, wbrew swojej nazwie, już dawno przestało być dzikie. Nad brzegiem Morza Śródziemnego znajdziemy gwarne kurorty z licznymi dyskotekami i luksusowymi hotelami, doskonałe miejsca do surfowania i nurkowania oraz rozległe plaże otoczone promenadami. Kilka dni błogiego leniuchowania na piasku, korzystania z kąpieli słonecznych połączonych z kąpielami w ciepłym morzu sprawiło, że odzyskałam siły na smakowanie Hiszpanii.
Szlakiem Gaudiego
Być w Katalonii i nie odwiedzić Barcelony, to tak jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża. Dlatego z ochotą wyruszam na kilkugodzinne zwiedzanie miasta. Drugą stolicę Hiszpanii rozsławiły w świecie: architektura Gaudiego, igrzyska olimpijskie oraz jeden z najpiękniejszych miejskich pasaży – ulica Las Ramblas. Ta obsa- dzona drzewami i wyłączona z ruchu drogowego 1,5-kilometrowa aleja zajmuje dawne koryto rzeki, która płynęła do morza wzdłuż murów Starego Miasta. Ramblas tętni życiem zarówno w dzień, jak i w nocy. Otaczają ją stragany z czasopismami, kolorowe kramy z ptakami i kwiatami, wystawy ulicznych artystów i kawiarnie rozłożone w cieniu platanów. Niespieszną wędrówkę ropoczynam na placu zwieńczonym 50-metrowym pasągiem Krzysztofa Kolumba. Zmierzam w kierunku Placa Reial, przy którym stoją latarnie zaprojektowane przez Gaudiego, w otaczających go arkadach kryją się kawiarnie i puby. Po drodze mijam Palau Güell, miejską rezydencję autorstwa Gaudiego łączącą elementy gotyku z arabskim wzornictwem. Podczas spaceru zaglądam też na XIX-wieczny bazar (La Boqueria), na którym najlepsi restauratorzy w mieście kupują świeże warzywa i owoce, w tym owoce morza. Targ to odpowiednie miejsce na degustację lokalnych przysmaków w klimatycznych knajpkach i barach. Uliczki odchodzące od placu położonego naprzeciwko targu prowadzą do Barri Gotic, gotyckiej starówki zachwycającej licznymi zabytkami: piękną katedrą św. Eulalii, patronki Barcelony, pałacem królewskim i kaplicą św. Agaty. Przemierzając barcelońskie ulice pieszo lub autokarem, wciąż wypatruję budowli Antonio Gaudiego, szalonego geniusza, którego niepowtarzalny styl zadziwia i niepokoi. Bez wątpienia najbardziej niezwykłym dziełem mistrza stylu modernista jest budowana od ponad stu lat katedra Sagrada Familia. Wszyskie pamiątki, jakie pozostały po architekcie, m.in. rzeczy osobiste, meble można zobaczyć w jego domu przerobionym obecnie na muzeum. Casa-Museum Gaudi wznosi się niedaleko parku Güell, najpiękniejszego ogrodu w mieście, będącego również dziełem Gaudiego. Artysta zaprojektował go na zlecenie swego mecenasa Eusebiego Güella. Schody ozdobione ceramiczną figurką jaszczurki prowadzą do dwukondygnacyjnego tarasu, z którego roztacza się zapierająca dech w piersiach panorama miasta. Taras oplata najdłuższa falista ławka świata ozdobiona barwną ceramiczną mozaiką. Pierwsze spotkanie z Barceloną kończę przy Magicznej Fontannie zbudowanej u podnóża wzgórza Montjuïc na Wystawę Światową w 1929 r. Oświetlone kolorowo strumienie wody tańczą w rytm największych przebojów: od Beethovena po Beatlesów. Na zwiedzanie wzgórza Montjuïc, na którym odkryto ślady Celtów i Rzymian, potrzeba dwóch dni. Wszystkie atracje, jakie tu wabią turystę, zamierzam obejrzeć podczas kolejnej wizyty w Barcelonie. Do następnego roku poczekają na mnie: zamek (obecnie muzeum wojska), piękne ogrody, stadion olimpijski, muzeum archeologiczne, Museu National d’Art z ekspozycją sztuki katalońskiej, kopie słynnych hiszpańskich budowli w Poble Espanyol oraz wystawa obrazów Joana Miró w siedzibie fundacji jego imienia.
Podczas rejsu
Urok katalońskiego wybrzeża najlepiej podziwić z pokładu statku turystycznego wypływającego z miasta portowego Blanes. Podczas rejsu robię zdjęcia i cieszę oczy widokiem niezliczonych hotelików, pensjonatów i plaż ukrytych wśród skał wynurzających się z morza. Na krótki postój zatrzymuję się w Tossa de Mar, jednym z najpiękniejszych kurortów Costa Brava. Nad miejscowością założoną przez Rzymian góruje wzgórze z fortyfikacjami obronnymi z XII w., skąd rozciąga się pyszny widok na wybrzeże. Królową Tossa de Mar jest Ava Gardner, hollywoodzka gwiazda, która podbijała serca wielbicieli kina w pierwszej połowie XX w. Postać aktorki utrwalona w brązie przypomina o tym, że krajobraz tej części wybrzeża stanowił tło wielu filmowych opowieści. Rejs kończę w Blanes w ogrodzie botanicznym Marimutra, który w 1928 r. założył niemiecki botanik Carl Faust. Prawie 4 ha wyniosłego wzgórza porasta ok. 3000 gatunków roślin ze wszystkich kontynentów. Są wśród nich: bananowce, bugenwille, cyprysy, a nawet bambusy. Zapachy, kolory i klimat tego miniaturowego raju przywołuję w pamięci, gdy zimowa aura za bardzo daje mi się we znaki.
Tekst: Agnieszka Łuczak
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze zima 2010 /2011 na str. 100-104.
