11 listopada, 11 minut po godzinie 11, Czesi odkorkują świętomarcińskie wina. Tradycja hucznego jesiennego świętowania, podobnie jak w całej Europie, liczy się tu w stuleciach. Od kilku lat w marketingowych kampaniach akcent kładzie się na degustacje młodych win. Inspiracja francuskim beaujolais jest oczywista.
W winiarskich regionach, a więc przede wszystkim w południowych Morawach, gdzie rozciąga się 96 proc. czeskich winnic, dzień świętego Marcina zamienia się w barwny festiwal (Svatomartinské slavnosti). Przez winiarskie miejscowości przeciągają wówczas wojskowe oddziały w historycznych uniformach, inscenizowane są spektakularne potyczki. Towarzyszy im huk karabinowych wystrzałów i armatnich salw. W odróżnieniu jednak od nieco wcześniejszych winobrań przy świętomarcińskim winie bawią się całe Czechy. Restauracje, zwłaszcza te usytuowane w najruchliwszych turystycznych centrach: w Pradze, Czeskim Krumlowie, Karlowych Warach i Brnie, przygotowują z tej okazji specjalne menu. Królują dania z gęsi i specyficzne desery – świętomarcińskie kołacze, podkowy. Najważniejsze są jednak wina – pierwsze, jakie uzyskano z winogron zebranych w zakończonym właśnie sezonie. Są świeże. Charakteryzują się owocowym smakiem. Mogą zawierać małe ilości dwutlenku węgla, który będzie powodować delikatne musowanie trunku. Wyśmienicie smakują z regionalnymi potrawami. Wino czerwone dobrze komponuje się z pieczoną gęsią podawaną z czerwoną i białą kapustą, knedlikiem i placuszkami ziemniaczanymi. Białe i różowe serwuje się do faszerowanego drobiu. Proponowane menu kosztuje ok. 250 czeskich koron.
Od pogody…
Niegdyś dzień św. Marcina poprzedzał okres adwentu – czterdziestodniowego postu przed Bożym Narodzeniem. Biorąc za omen sygnały przyrody, wróżono, jaka będzie nadchodząca zima. Podobnie bowiem jak u nas, w Czechach panowało przekonanie, że św. Marcin „přijíždí na bílém koni” (przyjeżdża na białym koniu) i nawet jeśli śnieg nie spadł, należało się go lada moment spodziewać. Dziś, niepozbawione folklorystycznych elementów święto jest kulminacją długiego ciągu imprez. Zapoczątkowuje je hucznie celebrowane sierpniowe i wrześniowe winobranie. Potem, przynajmniej przez miesiąc, leje się burčák – napój z fermentujących winogron. Choć winem jeszcze nie jest, podnieca pojawiającym się w nim alkoholem, pieści słodyczą łatwo wyczuwalnych cukrów, orzeźwia lekko cierpkim smakiem. Gdy proces fermentacji się zakończy, przychodzi czas na młode wina. Ich premiera ma miejsce właśnie w dniu poświęconym rzymskiemu legioniście, który podzielił się swym płaszczem z nagim żebrakiem i którego atrybutem jest gęś.
Młode wina odgrywają rolę papierka lakmusowego. Na podstawie ich bukietu i smaku ocenia się, czy sezon był udany. Spekuluje się także, czy trunki wytworzone z zebranych niedawno winogron podbiją rynek. Młode wina – białe, różowe i czerwone – sprzedaje się w sklepach, winotekach i lokalach gastronomicznych jeszcze do końca roku. Wszyscy jednak wiedzą, że najlepiej smakują w tym jednym, szczególnym dniu. Krótkotrwałą zjawiskowość świętomarcińskich win podkreślają zresztą stosowane coraz częściej zakrętki zamiast naturalnych korków. „Takie zamknięcia są dopuszczalne i potrafią zachować wysoką jakość win” – uspokaja Marek Babisz, główny sommelier Narodowego Centrum Winiarskiego. Ponadto są zgodne ze światowym, proekologicznym trendem.
Dopuszczenie na rynek świętomarcińskich win jest znakiem przemian zachodzących w czeskim winiarstwie. Szybkiej komercjalizacji, ale także rosnącej dbałości o jakość win. Pojawienie się tego wina jest obwarowane szeregiem sprecyzowanych i rygorystycznie egzekwowanych zasad. Wino świętomarcińskie to znak handlowy, marka, której właścicielem jest krajowy Fundusz Winiarski (Vinařský fond). Fundusz udziela zgody na produkcję młodego wina niczym licencji. W efekcie wina te mają na etykiecie własne, specyficzne logo – wizerunek świętego na koniu. Na sklepowych półkach wyróżniają je także jednolite kapturki na szyjkach. Producenci kapturków są zobowiązani dostarczać poszczególnym winiarzom tylko tyle kapturków, ile butelek świętomarcińskiego wolno im wypuścić. Obowiązkowo podawany jest rocznik i nazwa: Svatomartinské vino. Wydanie zgody poprzedza ocena dostarczanych przez winiarzy próbek. Odbywa się ona każdego roku pod koniec października w Narodowym Centrum Winiarskim (Národní vinařské centrum) w Valticach w południowych Morawach. Na podstawie oceny profesjonalnych degustatorów Fundusz Winiarski nie tylko określa dopuszczalne ilości butelek, ale orientuje się również, kto, ile i jakich win świętomarcińskich dostarcza na rynek. W 2010 r. pojawiło się 1.750.000 butelek takiego wina od 90 firm winiarskich, aż o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Co ciekawe, w ubiegłym roku otwarto świętomarcińskie wina pierwszy raz za granicą. W Bratysławie oraz w Tokio. Królowały Müller Thurgau i Svatovavřinecké. Sporo było także win ze szczepów Modrý Portugal i Muškát Moravský. Zdecydowanie przeważały trunki jednogatunkowe, ale zdarzały się propozycje cuvée, czyli win produkowanych z kilku rodzajów winogron. Ponieważ czeski rynek dobrze przyjął wina świętomarcińskie, każdego roku fundusz udziela więcej licencji. Może więc w bieżącym roku liczba młodych win przekroczy dwa miliony butelek.
… do nagrody
Podporządkowanie się rygorom opłaca się winiarzom, bo jak skomentował to zjawisko Jaroslav Machovec, dyrektor Funduszu Winiarskiego: „Konsumenci nauczyli się odbierać wina świętomarcińskie jako jakościowe (…) Wielu ludzi, pijąc z przyjemnością świeże wina, odnajduje drogę do konsumpcji win morawskich i czeskich w ogóle”. O rosnącej sławie win produkowanych przez naszych południowo-zachodnich sąsiadów świadczą nagrody z prestiżowych wystaw i konkursów winiarskich. Tylko w bieżącym roku z San Francisco Czesi przywieźli tytuł najlepszego Savignon oraz 79 medali. W Luksemburgu czeskie wina zdobyły aż 21 medali, a Josef Valihrach otrzymał złoty medal za Chardonnay z 2007 r. Podczas Weinparade w dolnoaustriackim Poysdorf morawscy i czescy producenci zdobyli aż 75 złotych i 94 srebrne medale, a kilka najwyżej ocenionych win otrzymało liczącą się w winiarskim świecie nagrodę – Puchar Bakchusa. I wreszcie, na prestiżowej międzynarodowej wystawie win „Decanter World Wine Awards” w Londynie, wyróżnienia uzyskało aż 12 z 18 zgłoszonych czerwonych win z Moraw. W 2011 r. Morawy wprowadzają, zgodny ze światowym standardem, system apelacyjny. We wspomagających to przedsięwzięcie kampaniach promocyjnych świętomarcińskie wina są niczym legioniści awangardy, z czasów, gdy patron listopadowego święta sam był jeszcze żołnierzem.
Najhuczniejsze świętomarcińskie fety winne:
Svatomartinská vína – Čejkovice (okr. Hodonín)
Košt Svatomartinských vín v Moravské Vinotéce – Brno
Slavnost Svatomartinských vín – Karlštejn
Svatomartinské víno ve Valtickém Podzemí – Valtice
Svěcení mladých vín – Valtic
Svatomartinská vína v Domě Vína – Jablonec nad Nisou
Žehnání Svatomartinského vína – Uherské Hradiště
Svěcení vína ročníku 2011 – Mikulov
Vítání mladých Svatomartinských vín na Vltavě – Praga
Pełna lista imprez: www.wineofczechrepublic.cz
