Śląskie warownie są ogromne i surowe. Luksus i elegancja rezydencji niemalże onieśmielają. Zamki wznosili królowie i biskupi, pałace zaś rosły dzięki kopalniom, fabrykom i hutom. Stąd taka różnorodność. Na dwóch szalach wagi można położyć pałac w Pszczynie i potężne zamki na Szlaku Orlich Gniazd.

Na początku XX w. życie w najpiękniejszej rezydencji Śląska, w Pszczynie, upływało wśród bogactwa, zapachu luksusowych perfum i szelestu jedwabiu. Wspaniała siedziba Hochbergów, pieczołowicie odrestaurowana po II wojnie światowej, oszałamia doborem detali i wzornictwem. Fortuna właścicieli tego pałacu była niemalże legendarna i szła w parze ze szlachetnym pochodzeniem.

Bajkowe życie
Zamek w Pszczynie zawdzięcza swój splendor Daisy von Pless, żonie księcia pszczyńskiego Hansa Heinricha XV Hochberga. Jedna z najpiękniejszych kobiet epoki edwardiańskiej przyjaźniła się z Oskarem Wildem, romansowała podobno z cesarzem, podróżowała w najdalsze zakątki świata, m.in. do Egiptu i Indii. Grała w ruletkę w Monte Carlo i polowała w Afryce. Prawdopodobnie nigdy nie pokochała męża, choć ich małżeństwo przetrwało 31 lat. Luksus, w jakim żyła Daisy, może budzić zazdrość każdej kobiety. Zwiedzając pałac, w którym w znacznej części przetrwało oryginalne wyposażenie, wystarczy spojrzeć na lustra – te naj- większe, mają 14 m kw. powierzchni! A widok na park z sypialni? Po prostu zapiera dech! Park zamkowy najpiękniej prezentuje się w czerwcu, gdy kwitną rododendrony i w paź- dzierniku, wówczas mieni się wszystkimi barwami jesieni. Równie okazale prezentuje się pobliski zameczek myśliwski w Promnicach, w którym Daisy chętnie odpoczywała z rodziną. Mimo upływu czasu budynek wzniesiony nad malowniczym Jeziorem Paprocańskim zachował neogotycką formę, jaką nadali mu architekci pod koniec XIX w. Dziś w książęcych apartamentach mieści się przytulny hotel. Ciężkie, drewniane stropy, fantazyjnie skrzypiące schody i podłogi przetrwały niemalże w nienaruszonym stanie. Teraz przywołują wspomnienia z czasów, gdy bywali tu Hochbergowie.

Duch dzikiej hrabiny
Szkoda, że w tak dobrej formie nie zachowała się inna perła województwa śląskiego: pałac w Krowiarkach. Dawna siedziba Strachwitzów, Gaschinów i Donnersmarcków imponuje rozmachem, z jakim została zaprojektowana. Kilka lat temu trafiła w prywatne ręce i jest teraz w remoncie. Podziemia to labirynt 30 piwnic, zaś na parterze i piętrach znajduje się 115 sal. I to jakich! Sala balowa reprezentuje pełen przepychu styl neorokokowy, jadalnia wykończona dębową boazerią – to neorenesans, najbardziej jednak zaskakuje Sala Mauretańska, rozdzielona czterema parami kolumienek. Jej wystrój odwołuje się do sztuki islamu. Do legendy przeszła postać pewnej hrabiny von Goschin, wyjątkowo dzikiej i okrutnej kobiety. Uwielbiała galopować przez pola ze sforą ponad 200 psów. Pewnego dnia podczas polowania odstrzeliła sobie dwa palce. To jednak nie złagodziło jej charakteru. Kazała sobie zrobić złote protezy, które pobłyskują w blasku księżyca, gdy duch hrabiny pojawia się w pałacu. Szczególnie upodobał sobie właśnie Salę Mauretańską. Swoje duchy ma też zamek w Bielsku-Białej, najstarsza i największa zabytkowa budowla miasta zbudowana w XIV w. Przez stulecia broniła granic księstw dzielnicowych, cieszyńskiego i oświęcimskiego. Inicjatorem budowy warowni, która potem przeobraziła się w okazały zamek, był książę opolski Kazimierz. Legenda głosi, że wzniesiono go na miejscu grodu rozbójników łupiących podróżujących kupców. Waleczny książę zdobył gród i pozbył się zbójów. To oni właśnie czasem pojawiają się w komnatach. Obecnie w zabytkowych murach mieści się muzeum.

Szlak dumnych warowni
Odpoczynek od przepychu pałaców znajdziemy na Szlaku Orlich Gniazd. Ciągnie się przez 163 km. W jego skład wchodziło 29 zamków oraz 10 strażnic, które powstały w czasach króla Kazimierza Wielkiego. Największe i najbardziej pobudzające wyobraźnię gniazdo to Ogrodzieniec. Tutaj Andrzej Wajda nakręcił „Zemstę” według słynnego komediopisarza – Aleksandra Fredry. Stroje wykorzystane w ekranizacji, ciekawe skamieliny oraz etnograficzne pamiątki można oglądać w muzeum znajdującym się w tzw. Lamusie pod Salą Kredencerską. Najpękniejsze widoki na zamek i wznoszące wokół ostańce roztacza się ze szczytów wież Kredencerskiej i Skazańców. W XVII w. zamek należał do bogatego i okrutnego Stanisława Warszyckiego, kasztelana krakowskiego i wojewody sandomierskiego. Pan ów wsławił się głównie chłostaniem swych żon i to na oczach służby. Jedną z ukochanych zamurował żywcem, a następnie z połową zamku wysadził w powietrze. Dziś odbywają się tu festiwale rycerskie i pokazy fajerwerków, żywa jest też opowieść o ukrytym złocie. Ponoć kosztowności nadal czekają na odkrywców w zamku w Rabsztynie (był tłem w filmie „Karol – człowiek, który został papieżem”). Natomiast surowa warownia w Będzinie kryje inny skarb – zbiory broni z dawnych wieków zgromadzone w Muzeum Zagłębia. Zamek w Cieszynie, podobnie jak te jurajskie, wzniósł król Kazimierz Wielki. Niegdyś wyróżniały go cztery wieże, do dziś jednak zachowała się tylko jedna, kwadratowa, z pięcioma kondygnacjami. Obecnie cieszyńska siedziba jest niemalże ruiną, ale trudno się dziwić – nie oszczędzały jej historyczne wydarzenia. Niszczyły ją wojska, to szwedzkie, to austriackie, wielokrotnie też płonęła. Na przekór złemu losowi, dzieki tym katastrofom, mamy obecnie piękny widok z miasta na Górę Zamkową i samotną, ale jakże dzielną wieżę. Pora znów wrócić na Jurę Krakowsko-Częstochowską do Bobolic, gdzie wznosi się jedyny na Śląsku odbudowany w całości prywatny zamek. Do tego połączony – jak chcą stare opowieści – podziemnym tunelem z bliźniaczą warownią w pobliskim Mirowie. Według tradycji oba zamki należały do dwóch braci: Mira i Bobola, od których pochodzą ich nazwy. Bracia żyli ze sobą w zgodzie, dopóki nie podzieliła ich kobieta. Bobol przywiózł z dalekiej wyprawy nie tylko złoto i liczne łupy, ale i piękną brankę. Wziął ją za żonę, dziewczyna jednak zakochała się w Mirze. Spotykała się z nim w podziemnym tunelu. Pewnego dnia zdybał ich Bobol i doszło do tragedii. Zdradzony mąż wbił w serce brata miecz, a żonę kazał żywcem zamurować w tunelu. Dziś niewierna żona pojawia się w zamku pod postacią Białej Damy. W 1998 r. Bobolice ponownie stały się własnością braci – byłego senatora Jarosława W. Laseckiego i Dariusza Laseckiego i w ten sposób historia zatoczyła koło.

Prezent dla prezydenta
Na sam koniec podróży przez Śląsk koniecznie trzeba zajrzeć do Wisły. Ozdobą rodzinnej miejscowości Adama Małysza jest rezydencja, którą lud Śląska podarował prezydentowi RP Ignacemu Mościckiemu. Zamek powstał w latach 1929-1930, jest więc młody i awangardowy. Budowla nadal pełni funkcję rezydencji Prezydenta RP, można zwiedzać jej część historyczną. Styl wnętrz nie każdemu może odpowiadać, ale historia niejedno ma imię.

Tekst: Joanna Lamparska

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze marzec 2011 na str. 50-55.