1 sierpnia punktualnie o godz. 17 w całej Warszawie odezwą się syreny. Na ulicach zatrzyma się ruch. Wybiła godzina „W” – 65 lat temu o tej porze wybuchło Powstanie Warszawskie.

Po pięciu latach niemieckiej okupacji Warszawa zachłysnęła się wolnością. Na szczycie wieżowca Prudential (pl. Powstańców Warszawy 9) załopotała biało-czerwona flaga. Na ulicach wyrosły barykady. Armia Krajowa – żołnierze Podziemnego Państwa Polskiego – wyszli z ukrycia i rozpoczęli nierówną walkę. Wielu z nich miało niewiele ponad 20 lat…

PAMIĄTKI
W odbudowanym mieście po 65 latach trudno znaleźć ślady powstańczych walk. Ale one wciąż tutaj są. Kiedy wytężymy wzrok, zauważymy poranione kulami mury domów na Mokotowie, Żoliborzu, Śródmieściu, Starym Mieście… Czasem jest to przestrzelona krata, jak ta przed Wytwórnią Papierów Wartościowych (ul. Sanguszki 1). Ta powstańcza reduta broniła Niemcom dostępu do Starego Miasta. Kiedy tu weszli, nie mieli litości dla jej obrońców. Nikt nie ocalał. Na wyłożonej białym marmurem klatce schodowej w Muzeum Ziemi (al. Na Skarpie 27) widać plamy krwi nieznanego powstańca. Wiemy tylko, że należał do plutonu „Torpedy” i został ranny podczas walk ok. 12 września. Jedyny zachowany fragment borgwarda, pojazdu saperskiego, wmurowano w ścianę katedry warszawskiej. Podstawiony przez Niemców, wypełniony trotylem, eksplodował przy ul. Kilińskiego 1. Zginęło co najmniej 300 osób. Losy walczącego miasta wypisane są na twarzach warszawskich rzeźb. Spójrzmy na Madonnę z Dzieciątkiem z nawy kościoła św. Jacka (ul. Freta 10). Połowę jej twarzy rozłupał pocisk, ale przeżyła zagładę. Z łatwością odróżnimy odtworzony fragment -jest jaśniejszy od reszty rzeźby. Sam kościół, jak większość Starówki, powstania nie przetrwał. Jego mury runęły pod gradem bomb, zasypując ponad 1000 osób, które się tu schroniły. Nieopodal w kościele pw. św. Marcina (ul. Piwna 9/11) wisi krucyfiks. Z postaci Chrystusa pozostały tylko nogi. Jego głowa i ręce spłonęły razem z Warszawą. Kolejny nalot mieszkańcy kamienicy przy Marszałkowskiej 60 próbowali przetrwać ukryci w piwnicy. Gdy szeptali modlitwy, ukrywający się tu żyd, prof. Perec Willenberg, wymalował węglem na suficie głowę Jezusa na tle krzyża. Podpisał: „Jezu ufam Tobie”. Kamienica, jako jedna z nielicznych, ocalała. Mieszkańcy wierzą, że uchronił ją Chrystus. Jego wizerunek wciąż tam jest…

NORMALNOŚĆ
Między kolejnymi nalotami toczyło się codzienne życie. Warszawiacy słuchali powstańczego radia, chodzili do teatrów, czytali powstańcze gazety. Pisali listy, które opatrzone znaczkiem Poczta Polowa roznosili po Warszawie 12-15 -letni harcerze ze zgrupowania „Zawisza”. W drukarniach drukowano wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego, Andrzeja Trzebińskiego. W kościołach wysłanych szkłem z potłuczonych witraży nowożeńcy przysięgali sobie miłość, dopóki śmierć ich nie rozłączy… Wspomnienia tych chwil zostały zachowane w archiwum historii mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego. Co miesiąc wolontariusze muzeum wzbogacają je o 40 nowych wywiadów. – Największe wzruszenie? – zastanawia się Dorota Niemczyk, kierownik działu edukacji kulturalnej muzeum. – Kiedy rozmawiam z kobietami powstańcami. Z jednej strony opowiadają o krwawej wojnie, ale przecież były to też czasy ich młodości, kiedy były piękne, zgrabne, atrakcyjne… I nagle w ich oczach pojawia się błysk i widzę przed sobą te młode dziewczyny…

ROCZNICA
– To było niezwykłe pokolenie. Zahartowane. Ale słuchając ich, zdaję sobie sprawę, że to byli ludzie tacy jak my – mówi Dorota Niemczyk. – Mieli takie same rozterki, żyli takimi samymi radościami. Wartości, którym poświęcili swe życie, są wciąż aktualne. Należy je tylko wyrazić i przetworzyć na współczesny sposób. Czytając wiersze Tadeusza Gajcego, doznała szoku. – Mają tak uniwersalny przekaz! – mówi. – Pomyślałam, że trzeba je umuzycznić. W ten sposób powstała płyta „Gajcy”. Z wierszami poety zmierzyli się m.in. Żywiotak, Lech Janerka, Kazik. Na youtbe.com można już zobaczyć promujący płytę teledysk Ani Cichej. W metrze, we wszystkich większych centrach handlowych od 25 lipca do 9 sierpnia puszczane będą powstańcze spoty radiowe. Główny spot usłyszymy 1 sierpnia z wybiciem godziny „W”. Tego samego dnia, o godz. 21 na pl. Piłsudskiego odbędzie się powstańcze karaoke. W zeszłym roku na wspólne śpiewanie pieśni z 1944 r. przyszło ponad 5000 osób! Zaś o północy w hali B Muzeum Powstania Warszawskiego zobaczymy spektakl „Zawiadamiamy Was, że żyjemy. Dubbing 44″ w reżyserii Marcina Libera. Będzie on grany jeszcze przez sześć dni po premierze (do 7 sierpnia). Następnego dnia spod pomnika Józefa Piłsudskiego ruszy masa powstańcza, a w jej składzie ponad 50 powstańców. Przejadą na rowerach Alejami Ujazdowskimi do pl. Trzech Krzyży, gdzie uroczyście otworzą 66. wyścig kolarski Tour de Pologne. Będzie również można wcielić się w rolę powstańczego fotoreportera podczas fotograficznej gry miejskiej „Klisza z Powstania” (8 sierpnia). W tym roku jej tematem będzie łączność. – To ze względu na niedawny nabytek muzeum – mówi Dorota Niemczyk – bezcenny zbiór listów Poczty Polowej. Chętni do wzięcia udziału muszą się zarejestrować na www.1944.pl. liczba miejsc ograniczona! Tego samego dnia o godz. 17 wystartuje „Masa na Powstanie”, czyli rajd rowerowy szlakiem bojowym zgrupowania „Radosław”. To tylko kilka z planowanych wydarzeń – pełen program na www.um.1944.pl

PAMIĘĆ
Po Warszawie miał nie zostać kamień na kamieniu. Kiedy 2 października podpisano akt kapitulacji, ocalałych 650 tys. mieszkańców i 15 tys. żołnierzy Niemcy wysłali do obozów. W mogiłach wśród ruin pozostały dała 180 tys. mieszkańców i 40 tys. żołnierzy. W tym czasie z drugiego brzegu Wisły na wykrwawiające się miasto patrzyli żołnierze Armii Czerwonej. Dopiero w styczniu 1945 r. wkroczyli jako wyzwolidele do opustoszałych ruin. Po wojnie komuniści, choć odbudowali Warszawę, próbowali wymazać Powstanie z pamięci. Nie udało się. Ale dopiero po 60 latach od tamtych wydarzeń powstańcy doczekali się otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego – najbardziej niezwykłego muzeum w Polsce. Przekraczając jego próg, przenosimy się na ulice Warszawy z 1944 r. -idziemy wśród zburzonych domów, mijamy powstańcze mogiły, wchodzimy do kanałów. Przez przestrzelone dziury w murze słyszymy modlących się w piwnicy mieszkańców, śpiew powstańczego oddziału, odgłosy walk. Co chwila powietrze przeszywa hałas nadlatującego bombowca i huk eksplozji. A przez te wszystkie głosy przebija miarowe tętno… To bije serce niezwyciężonego miasta…

Tekst: Dorota Chojnowska

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec 2009 na str. 116-21.