Via ferraty dają każdemu szansę na zasmakowanie wspinaczki. Klamry i łańcuchy w górach poznał wprawdzie każdy, kto choć raz szedł trudniejszą tatrzańską ścieżką, ale via ferraty są bardziej wyrafinowane.
Po via ferratach wspina się, używając zamontowanej wzdłuż szlaku stalowej liny. Nie po to, żeby się trzymać, ale żeby się cały czas asekurować. Dzięki temu każdy, nawet bez wspinaczkowego przygotowania, może próbować swoich sit na skalnych ścianach i graniach. Istnieją dwa rodzaje via ferrat. Takie, które prowadzą na konkretne szczyty, albo takie, które są fragmentami dłuższych szlaków. Zamontowano na nich zabezpieczenia, ponieważ inaczej byłyby dla większości turystów niedostępne. Inny rodzaj stanowią via ferraty służące tylko zabawie we wspinaczkę. Są montowane na skalnych ścianach, bardzo często w pobliżu miejscowości letniskowych w Szwajcarii, Austrii i Włoszech. Ich trasa nie prowadzi do żadnego konkretnego celu. Ich przejście jest namiastką wspinaczki uprawianej na skałkach albo sztucznych ścianach.
TRASA
Niezależnie od rodzaju na via ferratach są klamry i stalowe stopnie. Ba, czasem nawet drabiny albo mostki przerzucone nad przepaściami. Najważniejsza jest jednak stalowa lina rozciągnięta wzdłuż całego szlaku. Wpinamy się w nią za pomocą dwóch lonż dołączonych do uprzęży wspinaczkowej. Lonże zakończone są karabinkami. Przy każdej kotwie mocującej stalówkę do skalnej ściany musimy cale urządzenie przepiąć. Nie wolno zapominać, że zawsze karabinek jednej lonży musi być zapięty na stalówce! Operację przeprowadzamy więc na dwa tempa. Przekładamy najpierw jeden, a potem drugi karabinek za kotwę i dopiero wtedy możemy wędrować dalej. Ot, cała filozofia. Oczywiście w terenie może się nam wszystko poplątać, bo grają emocje. Nie można jednak tracić głowy. I nie trzeba się spieszyć! Zachowując zimną krew, będziemy się cieszyć emocjami wspinaczki i pięknem krajobrazu.
EKWIPUNEK
Na via ferratę jest zbliżony do używanego we wspinaczce. Wystarczy zwykłe obuwie turystyczne. Kluczowe znaczenie ma uprząż z absorberem (tego z kolei nie używa się podczas regularnej wspinaczki). Ponadto dobrze jest zakładać rękawiczki i nie wolno zapomnieć o kasku.
DODATKI
Na via ferratę ubieramy się tak jak na każdą górską wycieczkę, zabierając do plecaka kurtkę od zimna i deszczu. Unikamy dżinsów – opinają się na udach, utrudniając ruchy, w czasie upału zatrzymują pot; mokre długo schną, a okłady z mokrego materiału na ciele nie tylko są nieprzyjemne, ale wychładzają – a to już jest w górach niebezpieczne. Jeśli używaliśmy na podejściu kijków, to je składamy i przytraczamy do plecaka, tak żeby nie wystawały, bo będziemy nimi o wszystko zaczepiać. Przydaje się czołówka. Niektóre via ferraty poprowadzone są przez skalne tunele. Lepiej zawsze dowiedzieć się, co nas czeka, zanim wyruszymy w drogę. Jeśli via ferrata (Klettersteig) jest częścią dłuższej trasy wiodącej przez lodowce, zabieramy raki i czekan. Podobnie jak kijki, wszystkie akcesoria pakujemy do plecaka, żeby nie zawadzały
Uprząż z absorberem
Wystarcza uprząż biodrowa z dwoma lonżami z karabinkami, koniecznie wyposażona w absorber. Przy odpadaniu, lina wyszarpywana z absorbera, hamuje stopniowo lot, niwelując powstałe siły.
Kask wspinaczkowy
Chroni przed spadającymi kamieniami i uderzeniem w skalne krawędzie. Pod spód możemy założyć specjalną czapeczkę albo pilotkę wykonaną z oddychającego materiału, najlepiej z dowolnym rodzajem windstopera.
Rękawiczki
Dopasowane, lekkie, z windstoperem.
Obuwie
Zazwyczaj wystarczy z lżejszej kategorii, koniecznie na wibramie. Bezwzględnie unikajmy wysłużonych butów z łysą podeszwą, bo będą się ślizgać na klamrach, i skale. Musimy stawiać pewne kroki, co zapewnia dobry wibram i usztywnienie kostek. Lepsze są buty ze sztywną podeszwą niż z elastyczną, bez rantów, o wąskim czubie.
Plecak
O niewielkiej pojemności, nie powinien mieć zbytecznych pasków, klapek ani innych ozdób, by nie zaczepiać o skały lub kotwy stalówki. Jeśli jest przy nim pas biodrowy, zapinamy go na uprzęży, tak by nie przytrzymywał lonż.
Lokalizacje via ferrat:
Włochy, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Francja, Andora, Słowenia, Hiszpania, Kanada, USA
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec 2009 na str. 76-79.
