Motywacją do wyjazdu są zazwyczaj zabytki, piękne krajobrazy. Czy imponujące ryby są od nich gorsze? Nie! A idealna sytuacja jest wówczas, gdy wielkie ryby pływają w przepięknie położonych jeziorach, w pobliżu niezwykłych zabytków – tak jak w lubuskiem.
W lubuskich jeziorach, położonych z dala od wielkich miast, wśród lasów, rezerwatów i parków krajobrazowych, ryby spokojnie dorastają do rekordowych rozmiarów. Można do nich podejść na dwa sposoby – nurkując albo wędkując.
NURKOWANIE
Jezioro Trześniowskie (Ciecz) z wieży Łagowskiego zamku wygląda jak rzeka wcinająca się w gęsty las Łagowskiego Parku Krajobrazowego. Coś w tym jest. Jezioro powstało w korycie rwącej rzeki spływającej z lodowca ok. 12 tys. lat temu. Jej woda wyrzeźbiła tzw. ściankę węglową, która schodzi pionowo w dół od 12 m do 30 m głębokości. W głębinach jeziora jest jeszcze druga ścianka, tzw. lessowa, zbudowana z osadów wapiennych (12-40 m). Obydwa niezwykle malownicze miejsca stanowią cel wypraw płetwonurków. Ale to niejedyny powód, dla którego warto zanurzyć się w Jeziorze Trześniowskim. – Są tu przepiękne miejsca nurkowe – mówi Włodek nurkujący w Łagowie. – Zwalone drzewa, a w ich konarach szczupaki. Podczas podwodnej wyprawy wśród bujnej roślinności spotkamy też niezliczone ilości okoni, płoci, a przy odrobinie szczęścia również i dorodne sumy. Bez trudu je zauważymy-Jezioro Trześniowskie należy bowiem do najczystszych i najbardziej przejrzystych jezior w Polsce. – Podczas nurkowania na głębokości 30 m jest w miarę jasno, a na 40 m można jeszcze obserwować poświatę – tłumaczy Włodek. – Mimo to zalecam używać latarki. Każdy może wybrać się na podwodną wyprawę, ale stosownie do swych umiejętności osiągniętych podczas szkolenia nurkowego, predyspozycji i dalszej pracy nad sobą – mówi Włodek. – Problemem nie jest sama głębokość, która dochodzi do 56 m, lecz stres pojawiający się i narastający podczas nurkowania, jeśli jeszcze nie jesteśmy gotowi – dodaje. Nerwy nie pozwalają rozsądnie i logicznie działać pod wodą i zaczyna być niebezpiecznie. Dlatego dla osób bez doświadczenia organizowane są tzw. zejścia intro na dwa, trzy metry. Wbrew pozorom to właśnie na tej głębokości można podziwiać największe bogactwo podwodnego życia Jeziora Trześniowskiego.
DLA WĘDKARZY
Malownicze zatoczki, piaszczyste plaże, zapach sosnowego albo bukowego lasu i niezwykle czysta woda… Nad jeziorem Niesłysz (10 km od Świebodzina) chce się wypoczywać, uprawiać sporty wodne i… wędkować. Bo ryb tutaj dostatek! Z połowów nigdy nie wraca się z pustą siatką. Biorą tu m.in. szczupaki, leszcze, okonie, liny, najokazalsza na pojezierzu lubuskim płoć. Na większych głębokościach występuje sielawa. Liczne płycizny i mielizny idealnie nadają się do połowów spinningowych. Ryby można łowić od świtu do zmierzchu z brzegu i z łódki. Od 1 czerwca do 31 października jest szansa na złowienie węgorza, bowiem wtedy można łowić w nocy, ale tylko z brzegu. Niestety, żeby zamoczyć kij w jeziorach państwowych, jak jezioro Niezłysz, obywatele polscy muszą posiadać Białą Kartę Wędkarską. Wówczas dopiero mogą wykupić stosowne zezwolenia od użytkownika łowiska – w tym wypadku GR Zbąszyń (wydawane np. w Niesulicach 23). Za jeden dzień wędkarz z Białą Kartą, ale nie zrzeszony w Polskim Związku Wędkarskim (PZW) oraz cudzoziemcy (po okazaniu paszportu lub dowodu osobistego) zapłacą 20 zł (z brzegu), 35 (z łódki) i 20 (za noc, z brzegu). Dostępne są również pozwolenia na 3, 7,14 dni oraz na cały sezon (szczegółowy cennik na www.skape.pl). Do GR Ząbszyń należą również łowiska w jeziorach Lubogóra, Trzeboch, Ołobok, Wolsztyńskim, Wąchabno, Cibórz. Po dopłacie 120 zł (brzeg) i 160 (łódka) można w nich łowić przez cały sezon. Członkom PZW przysługują zniżki.
PO GODZINACH
Jezioro Niesłysz ma jeszcze jedną zaletę – będą mieli tu zajęcie niezainteresowani rybami towarzysze wędkarza. Szlaki rowerowe doprowadzą ich m.in. do tajemniczych fortyfikacji MRU (Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego) w Przetocznicy, Ciborzu, Rokitnicy i Ołoboku. Warto też zajrzeć do Niesulic, gdzie nad brzegiem jeziora wznoszą się ziemne wały przypominające ściętą piramidę, czyli najlepiej zachowane w Lubuskiem słowiańskie grodzisko z VII w. A może zamiast wojennych fortyfikacji nasi towarzysze chcą zobaczyć bobrze tamy? Ubezpieczeni w preparaty przeciw komarom, powinni wyruszyć na torfowiska przy brzegu jeziora Jelito (Giełd) w samym środku Grażyńskiego Parku Krajobrazowego. Porastające tę okolicę zarośla wierzbowe i lasy olszowe zamieszkują również bardzo rzadkie gatunki ptaków i płazów. W lesie mogą też wypatrzeć jelenie, sarny, dziki, łosie, borsuki, lisy… Zanim to się im uda, mamy trochę czasu, aby zapolować na grubego zwierza!
PRZYBYSZE
Pływające w głębinach jeziora Jelito 20 kg amury i dochodzące do 50 kg tołpygi działają na wyobraźnię. Choć ich ojczyzną są ciepłe wody Dalekiego Wschodu, od kilkudziesięciu lat dobrze czują się również i w Polsce. Jednak żeby je złapać, potrzebne jest doświadczenie, dobry sprzęt, dużo cierpliwości oraz zezwolenie – tym razem z okręgu PZW w Zielonej Górze (do kupienia w siedzibie związki w Zielonej Górze lub na poczcie w Krośnie Odrzańskim). Za jeden dzień zapłacimy 15 zł lub 10 zł (członkowie PZW). Do wyboru są również pozwolenia na 3,4,14 dni i cały sezon oraz na cały sezon na wszystkie jeziora użytkowane przez PZW okręg w Zielonej Górze. Ryby łowi się z brzegu, pomostów wędkarskich oraz łodzi. Ponieważ jezioro jest intensywnie i regularnie zarybiane, nie brakuje również rodzimych odmian. Zatem jeśli nie uda się nam złapać, sfotografować i wypuścić z powrotem do wody ani tołpygi, ani amura, na otarcie łez mamy płocie, okonie, leszcze, karpie, szczupaki, węgorze, wzdręgi, miętusy, bolenie, klenie i wiele innych ryb!
Tekst: Dorota Chojnowska
Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze czerwiec 2009 na str. 86-90.
