Turcja w potocznej polskiej świadomości kiedyś była znana głównie ze Stambułu, później z wybrzeża egejskiego, a obecnie riwiery tureckiej na południu. Jednak ten kraj ma jeszcze wiele niezwykłych miejsc wartych zwiedzenia. Należy do nich między innymi Kapadocja, położona w centralnej części Turcji.

Nie ma tutaj wspaniałych plaż, ekskluzywnych hoteli i kosmopolitycznego życia turystycznego, w postaci dyskotek i fastfoodów, ale przecież w końcu każdemu może się to znudzić i powinien zapragnąć czegoś więcej. Tutejsi mieszkańcy żyją w zgodzie z własną kulturą, a rytm czasu i życia odmierzają po swojemu. Turystów akceptują jako zło konieczne i źródło dochodu, ale dbają o zachowanie swoich zwyczajów i godności. To sprawia, że również pod tym względem Kapadocja jest ciekawsza od przybrzeżnych rejonów turystycznych.

Zaczarowane skały
Kapadocja wyróżnia się niezwykłymi, pobudzającymi wyobraźnię formami skalnymi. Przypominają one zjawiska geologiczne, jakie występują w Górach Stołowych po polskiej stronie Sudetów czy, jeszcze lepiej, w Kamiennym Mieście po czeskiej stronie. Porównanie to jest jednak bardzo odległe, bo to co czeka podróżnika w Turcji jest na wielokrotnie większą skalę.

Prawdziwie egzotyczna i magiczna część Kapadocji znajduje się na Wyżynie Anatolijskiej, między miastami: Kayseri, Nevehir i Nigde na terenie Parku Narodowego Góreme. Fenomen form geologicznych okolica ta zawdzięcza wulkanom, które pokryły obszar tufem, lawą i popiołem. Trwająca tysiące lat erozja dokonała zmian godnych najwybitniejszych rzeźbiarzy, a skala zjawiska przekracza możliwości oddziaływania człowieka. Przybyłych oczarowują niewiarygodne krajobrazy skalnych formacji. W jednym miejscu będą to lasy stożków, w innym budzące zachwyt gigantyczne rzeźby stworzone przez wiatr i desze, a jeszcze gdzie indziej widoki, które trudno porównać z czymkolwiek.

W wielu skałach ludzie drążyli swoje domy. Były one bardzo funkcjonalne. W tej okolicy zimy bywają mroźne, a lata upalne. Skały sprawiają, że w wykutych mieszkaniach zimą było ciepło, a latem dają one przyjemny chłód. Erozja spowodowała jednak, że teraz tajemnicze kopce są upstrzone dziwnymi zagłębieniami, przypominając olbrzymie kawałki sera. W innych skałach ludzie mieszkają do dzisiaj, a ich domostwa są wyposażone we wszystkie zdobycze cywilizacji łącznie z telewizją satelitarną. Niektóre z takich mieszkań są również wynajmowane turystom, którzy pragną poczuć smak egzotyki.

KAPADOC5

Największym zainteresowaniem cieszy się miasteczko Göreme, które stanowi z logistycznego punku widzenia najlepsze miejsce do zwiedzania Kapadocji. Niedaleko stąd znajduje się słynna dolina skalnych kościołów wpisana na listę UNESCO. Na tym terenie znajduje się około 400 kościołów wykutych w skałach. Większość z nich jest albo nieodstępna, albo zrujnowana. Jednak kilkanaście zachowało się w takim stanie, że warto do nich zajrzeć. Wszystkie zostały wykute pomiędzy VIII i XI wiekiem. Zawierają wspaniałe freski z pozbawionymi twarzy, pozacieranymi w czasach muzułmańskich postaciami.

Podziemne miasta
Inna atrakcją Kapadocji są podziemne miasta. Zaczęto je drążyć już 2 tysiące lat p.n.e. Funkcjonowały do VIII wieku n.e. Podobno jest ich aż 36. Na razie zbadano i publiczności udostępniono dwa. Ich głębokość sięga ponad 80 metrów. Składają się od 8 do 10 poziomów. Według naukowców mogło mieszkać tam ponad 10 tysięcy ludzi. Miasta zostały wydrążone w obawie przed częstymi w tych stronach najazdami. Ludzie schronieni w podziemiach mogli się tam ukrywać miesiącami, a ich domostwa i dobytek był doskonale zabezpieczony.
W podziemnych miastach były nie tylko mieszkania i magazyny z żywnością, toalety, ale nawet stajnie, winiarnie, szkoły, cmentarze i kościoły. Wszystko oświetlały lampki oliwne, wodę czerpano ze studni, a dopływ świeżego powietrza zapewniały specjalne, ukryte szyby wentylacyjne. Przez kilka wieków nikt nie pamiętał o tych budowlach, odkryte w latach 60. XX wieku budzą zachwyt i podziw.

KAPADOC4Podczas pobytu w Kapadocji warto zobaczyć tańczących Derwiszy, niezależnie od tego czy jest to pokaz zorganizowany dla turystów, czy prawdziwy obrzęd rytualny. Praktyka ta jest uprawiana przez zwolenników Haci Bektas Veli, przywódcę religijnego z XIII wieku, który starał się połączyć islam z prawosławiem. W miarę jak narastał konserwatyzm w islamie bektaszci byli spychani na margines, a w 1925 roku, już w czasie republiki, ich działalność została zakazana. Jednak sama idea przetrwała i ruch się odrodził. W trakcie wirującego tańca Derwisze wpadają w trans i mają szansę na mistyczną jedność z Bogiem.
W rejonie Kapadocji znajdują się dwa wulkany. Pierwszy Hasan Dag (3268 m n.p.m.). wznosi się koło Ih-lar. Drugi większy Erciyes (3917 m) pokryty wieczną śnieżną czapą, stanowiący cel wycieczek, jest bardziej oddalony. Zimą można tam nawet jeździć na nartach. W ogóle pomysł, żeby Kapadocję odwiedzić zimą, jest bardzo ciekawy. Wówczas krajobraz staje się jeszcze bardziej fantastyczny. Oczywiście jest to propozycja dla tych, którzy lubią temperatury poniżej 15 stopni C. Reszcie rekomenduję wycieczki, kiedy jest cieplej, ale nie w środku sezonu, kiedy oprócz upału przeszkadza również nadmiar turystów.

Tekst: Juliusz Bolek

Tekst publikowany na łamach magazynu “Świat Podróże Kultura” w numerze Wrzesień 2005.