Kto powiedział, że Turcja to tylko plaża, parasol i all inclusive w lipcu, ten zimą najwyraźniej nie był tam wcale. Bo gdy Europa drapie się po głowie w poszukiwaniu śniegu, Turcja zakłada narty i jedzie w góry — wysoko, pewnie i z rozmachem.

Nowoczesne ośrodki narciarskie, stoki na kilka miesięcy sezonu, kuchnia, po której człowiek chce jeszcze raz zjechać — choćby tylko po to, by spalić kalorie — oraz krajobrazy, które wyglądają jakby ktoś je zaprojektował specjalnie dla widokówki. To nie jest nisza. To jest pełnoprawna zimowa alternatywa dla Alp.

Erciyes – wysoko, szeroko i z Kapadocją w tle

Na centralnoanatolijskim dachu Turcji, w rejonie Kayseri, wznosi się Erciyes (3916 m n.p.m.) — góra, która nie uznaje półśrodków. Gondole, wyciągi krzesełkowe i infrastruktura zdolna obsłużyć niemal 27 tysięcy osób na godzinę mówią jasno: tu się jeździ serio.
A po nartach? Kapadocja. Kominy skalne, hotele w grotach, pastırma, mantı i wino z winogron Emir. Narciarz też człowiek.

Palandöken – sześć miesięcy zimy

Jeśli ktoś lubi długo, wysoko i na serio, Palandöken w prowincji Erzurum ma dla niego dobrą wiadomość: tu sezon trwa nawet pół roku. Najdłuższa trasa narciarska w Türkiye, nocna jazda, 22 przygotowane stoki i widoki, które przypominają, że człowiek jest tylko gościem w górach.
A kiedy już zjedziemy — kebab. Ale nie byle jaki. Cağ kebabı, grillowany nad żywym ogniem. I nagle wszystko ma sens.

Sarıkamış – śnieg jak w Alpach, cisza jak nigdzie indziej

Na wschodzie kraju, w rejonie Kars, leży Sarıkamış. Śnieg suchy, lekki, porównywany do alpejskiego. Siedem tras, przestrzeń, spokój i widoki, które nie muszą się popisywać.
W pakiecie: starożytne Ani (UNESCO), skute lodem jezioro Çıldır i kuchnia, która nie udaje nowoczesnej — pieczona gęś, sery Kars kaşarı i gruyere oraz wina z odmian Öküzgözü i Boğazkere.

Uludağ – klasyka blisko miasta

Uludağ, tuż obok Bursy, to zimowy pewniak. Trasy dla każdego, dobra baza hotelowa, snowboard, łyżwy i rodzinny klimat. Idealne miejsce, by zarazić dzieci miłością do śniegu — zanim dorosną i wyjadą w świat.

Poza stokiem? Proszę bardzo

Zima w Türkiye to także ośnieżona Kapadocja z lotami balonem, zimowy Stambuł pełen muzeów i zapachów kuchni oraz Antalya, gdzie można rano zjechać na nartach w Saklıkent, a po południu usiąść w spa przy palmach.

Wniosek?

Türkiye zimą nie udaje Alp. Ona gra własną ligę — łącząc sport, kulturę, jedzenie i krajobraz w jedną, bardzo przekonującą całość. Dla narciarzy, rodzin i tych, którzy lubią podróże z charakterem. Bez plastiku. Bez nudy. Z duszą.